Rozdział 39

 Rozdział trzydziesty dziewiąty


Konsultacja


Ewa nie chciała za szybko mówić Agatce, że jest w ciąży, a dziewczynka nawet nie pytała, jak mama w pewnym momencie zaczęła nosić szersze ubrania.
W kwietniu, któregoś dnia po powrocie z przedszkola zaczęła opowiadać rodzicom, jak Filip cieszy się, że niedługo będzie miał braciszka.
- Córciu Ty też będziesz miała rodzeństwo! - z uśmiechem powiedział do dziecka Janusz.
- Hura, hura!!! - ucieszyła się dziewczynka, słysząc tą wiadomość i zaczęła skakać z radości.
- Czy już wiadomo, czy to będzie braciszek, czy siostrzyczka? - dopytywała się mała, kiedy trochę ochłonęła.
- Jeszcze nie wiadomo.  - odpowiedziała mama uśmiechając się.
- Widzisz jak się ucieszyła, a tak zwlekałaś z tym, żeby jej o tym powiedzieć! - zauważył Janusz, kiedy dziewczynka wybiegła z kuchni.
- Ja nie zwlekałam, po prostu nie za bardzo wiedziałam jak jej o tym powiedzieć. - usprawiedliwiała się Ewa.
- Chyba radość Filipa trochę nam pomogła! - odparł mężczyzna,
Wstał od stołu i zaczął zbierać naczynia po skończonym obiedzie.
Dziecko jakby wiedziało, że siostra już wie o jego istnieniu, bo brzuch Ewy z każdym dniem był coraz większy.
Pediatra proponował żeby zgłosić się z Agatką na bilans trzylatka. Kiedy dziewczynka skończyła 3 lata, Ewa dowiadywała się w przychodni czy jest doktor,  który był u dziecka, kiedy była chora, ale powiedziano jej, że lekarz jest na razie na urlopie.
W połowie czerwca Agatka razem z tatą i Fredem wybrali się na spacer po okolicy.
- Dzień dobry! - powiedziała dziewczynka, kiedy przechodzili na przeciwko, kobiety i mężczyzny, również spacerujących z psem.
- Dzień dobry! - odpowiedzieli oboje, a psy zaczęły merdać radośnie ogonami, co sprawiło, że wszyscy się uśmiechnęli.
- Aha to już widać gdzie tak znikasz! - zaśmiał się Janusz, spoglądając na Freda, gdy odeszli dalej.
- To chyba była ta nasza Pani sąsiadka ze swoim psem? - zastanawiała się Agatka.
- Najwyraźniej i to ze swoją suczką, bo Fredziu zagregował niezwykle entuzjastycznie! - dalej śmiał się tata dziecka.
- A ten Pan to, doktor, który był u mnie, kiedy byłam chora! - odparła dziewczynka.
Wieczorem kiedy Agatka już spała, jej rodzice siedzieli w salonie i rozmawiali.
- Chciałam zapisać naszą córkę do pediatry, dwa tygodnie temu dzwoniłam do przychodni i powiedzieli mi, że jest na urlopie. - powiedziała Ewa.
- Jak byliśmy na spacerze, Agatka powiedziała Dzień dobry do tej naszej sąsiadki.  - mężczyzna dość dokładnie określił o którą chodzi.
- Szła w towarzystwie jakiegoś mężczyzny i psa. Agatka powiedziała mi, że ten, mężczyzna, to pan doktor, który był u niej, kiedy była chora. - dodał.
- Dobrze, że mi o tym mówisz. Jutro zadzwonię i dowiem się, czy już przyjmuje! - postanowiła.
Dwie tygodnie później pojechały z Agatką do przychodni, na bilans.
- Mamusiu, a czy to badanie, będzie bolało? - dopytywała dziewczynka, wieczorem dzień wcześniej. 
- Nie córciu nie będzie bolało! - zapewniła z uśmiechem mama.
- Wyśpij się dobrze, żeby być na jutro wypoczęta! - poprosiła Ewa, całując dziecko na dobranoc.
- Dzień dobry! - powiedziała Agatka, wchodząc razem z mamą do gabinetu lekarza.
- Dzień dobry! - odpowiedzieli oboje, doktor i będąca tam też pielęgniarka.
Mężczyzna zachęcił je żeby usiadły i zapytał w czym może pomóc. Kiedy Ewa wyjaśniła o co chodzi poszukał czegoś w komputerze, potem zaczął rozmawiać z dziewczynką.
Rozmawiał z nią dość długo, potem zadał kilka pytań mamie.
Powpisywał coś do komputera, prosząc jednocześnie żeby mama pomogła dziecku rozebrać się.
Agatka zaczęła rozbierać się sama, Ewa jej tylko trochę pomogła. Pielęgniarka zważyła dziewczynkę i zmierzyła, podając dane lekarzowi.
Kiedy skończyła zapytała:
- Czy będę jeszcze potrzebna Panie doktorze?
- Nie na razie, nie jeśli będzie Pani potrzebna, to, Panią zawołam! - zapewnił i kobieta wyszła z gabinetu.
- Teraz przejdź się w stronę drzwi i z powrotem! - poprosił Agatkę, wstając za biurka.
Zaczął się jej przyglądać.
- A teraz przejdź na palcach, jeśli potrafisz! - polecił uśmiechając się do niej.
- Potrafię! - zapewniła również z uśmiechem Agatka, idąc w stronę doktora.
I jeszcze na piętach. - kontynuował, kiedy wykonała poprzednie polecenie.
- Teraz podejdź do mnie, stań prosto i odwróć się tyłem do mnie. - powiedział przysiadając na kozetce.
Kiedy przejechał palcem po jej pleckach, poprosił, żeby usiadła na leżance, a sam wstał i zaczął badać jej różne reakcje. Trwało to dosyć długo.
 Po czym podszedł do stolika, sięgnął po stetoskop, wrócił do małej i osłuchał ją.
- Czy jest jeszcze coś co Ci dokucza, a o czym powinienem wiedzieć? - zapytał patrząc na Agatkę.
Dziewczynka przyznała, że czasem szczypie ją między nóżkami.
- A pokażesz mi gdzie? - poprosił, spoglądając najpierw na matkę, później na dziecko.
Agatka była trochę zawstydzona, ale pokazała gdzie ją szczypie.
- Zalecał bym konsultacje u ginekologa, najlepiej, doktora Sikory. - zasugerował, kiedy skończył badanie. 
- Wypiszę skierowanie. - powiedział, kiedy umył ręce i  usiadł przy biurku.
- Można już ubrać dziecko. - odrzekł do lekko posmutniałej Ewy.
- Proszę się nie martwić, to wygląda na odparzenie, bo teraz też to jest widoczne. Ale skoro, to się powtarza, lepiej, to skonsultować. - uspokoił mamę dziewczynki.
- Chodź jeszcze zmierzymy Ci ciśnienie! - uśmiechnął się do małej zakładając jej na rączkę mankiet od ciśnieniomierza, kiedy już ubrana, siedziała na kolanach matki.
- Widzę, że będziesz miała rodzeństwo? - zapytał Agatki nadal się uśmiechając.
- Tak będę mała braciszka! - odpowiedziała z entuzjazmem w głosie, mała pacjentka.
- To super! - lekarz starał się podzielać jej radość.
- Cześć tatusiu, gratuluje Ci drugiego syna! - powiedziała do słuchawki, Ewa, dzwoniąc w połowie lipca do Krzysztofa.
- Cześć, dziękuje bardzo! - powiedział mężczyzna, uśmiechając się. 
 - Słuchaj czy Ty już pracujesz? - zapytała kolegę, zmieniając temat.
- Tak od tego poniedziałku wróciłem już do pracy. - odpowiedział Krzysztof.
- A czemu pytasz, coś się dzieje? - zaniepokoił się.
- Nie, nie, nic się nie dzieje. - uspokoiła znajomego. 
- Chodź przyznam jest mi coraz ciężej, mały czasem bardzo się wierci! - stwierdziła kobieta.
- To w sumie dobrze, że się wierci! - zapewnił doktor, ze spokojem.
- Z tego co zauważyłem, to nie długo się widzimy u mnie, na wizycie? - powiedział kolega.
- Tak mam u Ciebie wizytę! - przyznała Ewa.
- Dzwonie, bo mam pytanie! - powiedziała.
- Słucham, jakie? - zainteresował się.
- Ty przyjmujesz też małe pacjentki? - upewniała się znajoma.
- Tak przyjmuje. - potwierdził.
- A czy mógłbyś w jakimś najbliższym terminie przyjąć Agatkę? - poprosiła.
- Pewnie, że mogę Ją przyjąć! - zgodził się.
- A może byście przyjechali do nas do domu, wiesz, że mam w domu, w pełni wyposażony gabinet? - zaproponował Krzysztof.
- Nie, to musi być oficjalna wizyta. Dostałam skierowanie do ginekologa dla Agatki, na wizycie u pediatry i to sugerował mi żeby to był doktor Sikora! - tłumaczyła Ewa.
- Aha rozumiem, poczekaj zaraz sprawdzę w komputerze, kiedy mam jakiś wolny termin. - odparł.
Zaproponował termin i godzinę jeszcze w tym tygodniu, bo jak stwierdził ktoś odwołał wizytę, co bardzo ucieszyło mamę dziewczynki.
Ewa ustaliła z Januszem, że skoro wizyta ma być późnym popołudniem, to on pójdzie na nią z Agatką. 
- Tatusiu trochę się denerwuje! - przyznała córka, kiedy czekała z ojcem w poczekalni na swoją kolej.
- Nie ma czym się denerwować, nic nie będzie bolało. - uspokajał ją tata.
- Doktor prosi następną pacjentkę! - powiedziała kobieta, która wyszła z córką z gabinetu.
Najpierw poniósł się Janusz potem Agatka i weszli do środka.
- Dzień dobry! - powiedzieli oboje.
- Dzień dobry! - odpowiedział Krzysztof i mężczyźni podali sobie ręce na powitanie.
- Co się dzieje? - zapytał lekarz.
Janusz wyjaśnił, co się dzieje, a Krzysiek przyznał, że Ewa już mu trochę mówiła.
- Agata pewnie wolałabyś, żeby zamiast mnie była tu kobieta? - spytał doktor, lekko zdrętwiałą małą.
- Właśnie nie, jeśli to badanie, już musi być, to wolę żeby Pan je robił! - pacjentka próbowała się uśmiechnąć.
- No dobrze, to ja zajrzę do skierowania, zobaczę co tam pediatra napisał. - stwierdził i odwrócił się w stronę komputera.
- A ty tata pomóż przygotować się pacjentce do badania. - poprosił spoglądając przez chwilę na Janusza.
Kiedy Agatka leżała już na leżance, podszedł do niej założył rękawiczki, zapalił lampę. poprosił ojca dziewczynki jeszcze o pomoc i zaczął ją badać.
- Ja nie będę Ci nic robił, tylko spojrzę. - zapewnił widząc przerażoną minę dziewczynki.
-  Już wiem co jest. - powiedział po kilku minutach.
- Teraz chciałbym Ci pojeździć po brzuszku takim aparatem? - zapytał.
- Dobrze! - zgodziła się Agatka. 
- Czy tata ma tu stać obok, czy pozwolimy mu usiąść, tam dalej? - zapytał dziecko lekarz.
- Niech usiądzie. - odpowiedziała.
Krzysztof przysunął aparat USG do kozetki, usiadł na taborecie lekarskim i powiedział do Agaty:
- Teraz możesz poczuć trochę zimne!
W pewnym momencie Agatka lekko się skrzywiła.
- Co się stało, coś Cię zabolało? - spytał lekarz, kiedy to zauważył.
- Nie, nie zabolało, po prostu chce mi się siusiu. Mama kazała mi się dużo napić przed wyjściem z domu. - przyznała.
- Mama bardzo dobrze zrobiła, bo jak jest dużo płynu w brzuszku, to wszystko lepiej widać! - zaśmiał się mężczyzna.
- Już zaraz kończę! Pójdziesz z tatusiem do łazienki, a ja w tym czasie zrobię opis badania i wpisze parę rzeczy do karty. - powiedział.
Janusz pomógł córce się ubrać i wyszyli z gabinetu, na korytarz, do toalety. 
Po kilku minutach wrócili. Janusz usiadł na krześle i ruchem ręki zachęcił córkę żeby usiadła mu na kolanach.
- Już wszystko dobrze? - zapytał lekarz, z uśmiechem patrząc na Agatkę.
- Tak rzeczywiście nic nie bolało, tak jak mówiła mama i tata! - roześmiała się dziewczynka.
- No widzisz, nie było tak źle! - lekarz nadal się uśmiechał. 
- Wypisałem na tej kartce nazwę maści. Smarujcie nią Agatce te miejsca, które ją szczypią, najlepiej po wieczornej kąpieli, albo po podmyciu! - zwrócił się do Janusza, podając mu kartkę.
- Ta maść jest bez recepty! - dodał.
- Gdyby nie za bardzo działała, dajcie znać, przepiszę coś innego! - zapewnił.
- Dobrze, dziękujemy! - podziękował ojciec dziecka.
- A jak czuję się Ewa? - spytał lekarz kolegę.
- Mówi, że dobrze, tylko trochę jej ciężko! - odpowiedział mąż Ewy.
- W przyszłym tygodniu ma mieć wizytę u mnie, może ją namówię i wypisze jej zwolnienie! - stwierdził Krzysiek.
- W przyszłym tygodniu oboje idziemy na dwutygodniowy urlop. Postanowiliśmy, że jak powiesz, że z ciążą wszystko dobrze, to pojedziemy chociaż na tydzień do rodziny, do Krakowa! - powiedział Janusz.
- Aha to fajnie! - ucieszył się znajomy.
- Pokaże Wam małego Wojtusia? - zaproponował Krzysztof, sięgając po telefon, leżący na biurku.
- Czy Sylwia wysyłała już Ewie zdjęcie małego? - zapytał, szukając zdjęcia w telefonie.
- Chyba nie, bo Ewa by mi raczej je pokazała. - odparł Janusz.
- O tu mam zdjęcie Wojtka! - stwierdził kładąc telefon na stoliku, tak żeby mogli je zobaczyć.
Agatka przyglądała się fotografii chłopca przez dłuższą chwilę.
- Bardzo fajny! - stwierdziła, patrząc na Krzysztofa.
- Dziękuje! - ucieszył się ojciec dziecka.
- Filip mówił, że nawet tak dużo nie płaczę. - stwierdziła Agata.
- Trochę płaczę, ale rzeczywiście na razie nie tak dużo i oby było tak dalej. - powiedział Krzysiek.
- Filip płakał więcej. - przyznał z uśmiechem.
- Ja nie mogę się już doczekać, kiedy Kacperek się urodzi! - zapewniła dziewczynka.
- Kacperek? - lekarz spojrzał na nich pytająco.
- Dziewczyny tak wybrały, a ja się do tego przychylam! - powiedział Janusz i wszyscy się roześmieli.
- Cześć! Jak się macie? - spytał Krzysztof Ewę, kiedy kilka dni później pojawiła się u niego na wizycie.
- Cześć mamy się bardzo dobrze! - zapewniła z uśmiechem Ewa, siadając na krześle.
- Jak tam Kacperek? - zainteresował się znajomy.
- O to już wiesz, że to ma być Kacperek? - zdziwiła się przyjaciółka.
- Janusz powiedział, że obie wybrałyście już imię dla małego. -  powiedział Krzysztof.
- To Agata wybrała, a my się z Januszem do tego przychylamy! - odparła kobieta.
- No chyba, że się pomyliłeś i będzie dziewczynka! - śmiała się Ewa.
- Mam nadzieję, że się nie pomyliłem! - lekarz również się zaśmiał.
- My jesteśmy ogólnie szczęśliwi, że będziemy mieli drugie dziecko. - powiedziała Ewa, a z jej oczu popłynęły łzy wzruszenia. 
- No nie płacz, nie płacz, powiedz mi jak naprawdę wygląda sytuacja? - zapytał już nie co poważniej.
- Tak jak mówiłam, bardzo dobrze! - obstawała przy swoim pacjentka. 
- Chociaż przyznam, dobrze było wczoraj i dzisiaj, pospać trochę dłużej! - odparła z uśmiechem.
- Bo od wczoraj oboje z Januszem jesteśmy na urlopie. - dodała.
- Wiem, wiem, doszły mnie słuchy! - mrugnął do niej okiem porozumiewawczo.
- Przygotuj się do badania.- poprosił.
- Zobaczymy co tam słychać u Kacperka! - zażartował lekarz.
- Faktycznie wszystko wygląda dobrze! Może zrobimy jeszcze USG? - zaproponował.
- Dobrze zróbmy! A Janusz może być przy badaniu? - zapytała kobieta.
- Jest tutaj z Tobą? - zapytał lekarz.
- Tak jest, czeka na korytarzu! - powiedziała Ewa.
- Pewnie, że może być przy badaniu, zaraz go zawołam! - uśmiechnął się mężczyzna.
Wstał, otworzył drzwi i powiedział.
- Cześć Janusz! Chodź potrzymasz żonę za rękę przy badaniu. 
- Wszystko jest dobrze, wyjeżdżajcie, spokojnie i odpoczywajcie! - powiedział z uśmiechem, gdy skończył badanie.


Proszę o komentowanie tego rozdziału lub całego dotychczas powstałego opowiadania. Zachęcam też do odwiedzania mojego bloga i czytania rozdziałów, które będą powstawać. Proszę poleć mojego bloga i opowiadanie innym np swoim znajomym. Będę wdzięczna za opinie na jego temat również na meila.

Rozdział 38

  Rozdział trzydziesty ósmy


Zapalenie i telefon od przyjaciela


Janusz wszedł do pokoju córki, przy jej łóżku stała zmartwiona Ewa.
- Co się stało? - zapytał żonę, też podchodząc do łóżeczka dziewczynki.
- Całą noc kaszlała! - Ewa spojrzała na męża zaniepokojona.
- Tak wiem słyszałam, nawet raz do niej wstawałem. - przyznał.
- Ja też, dwa razy. - stwierdziła matka.
- To co ty całą noc nie spałaś? - spytał spoglądając na kobietę.
- Spałam, ale kilka razy się  budziłam, słysząc jej kaszel! - stwierdziła smutno.
Mężczyzna przysiadł na łóżku dziecka i dotknął jej czoła.
- Ojej jakie gorące, to chyba nie jest zwykłe przeziębienie tak jak sądziłem w nocy. - zmartwił się.
- Usiądź tu na fotelu!  - poprosił żonę, wskazując ręką na mebel stający niedaleko.
- Ja idę na dół po termometr i  statoskop. - postanowił wstając i wychodząc z pokoju.
Kiedy wrócił, dziewczynka już nie spała, a na jej łóżku siedziała mama i trzymała ją za rękę.
- Jak się czujesz skarbie? - zapytał Agatki, lekko się uśmiechając.
- Trochę mi gorąco i ciągle chce mi się kaszleć. - przyznała spoglądając na ojca.
Zamienili się Ewa usiadła z powrotem na fotelu, on na łóżku obok dziecka. 
- Troszkę Cię zbadam!  - powiedział, włączając termometr i kierując go do czoła Agatki. Termometr wskazał prawie 40 stopni gorączki.
- Możesz usiąść na łóżeczku? - poprosił wkładając do uszu słuchawki. Dziewczynka usiadła, ale  była tak słaba, że nie mogła się utrzymać w pozycji siedzącej. Ewa podeszła do niej, potrzymała ją jednocześnie podciągając górę od piżamki, a Janusz badał dziecko.
- Według mnie zapalenie oskrzeli! - stwierdził gdy skończył.
- Ja nie mogę jej przepisać antybiotyku, nie jestem lekarzem od dzieci. Trzeba zamówić numerek i jechać z Nią do pediatry. - powiedział patrząc na żonę.
- Ty jedź do pracy, z tego co pamiętam masz dziś do zrobienia ważną operacje! Ja z Nią zostanę, tylko powiedz w szpitalu, że dziś mnie  nie będzie. - poprosiła męża.
- Zadzwonię do przychodni i zamówię wizytę domową. - uspokajała go.
- No dobrze, ale na pewno sobie poradzisz? - upewniał się Janusz.
- Na pewno - zapewniła.
- Jadłeś coś? - spytała kiedy oboje wyszli z pokoju i zaczęli schodzić na dół.
- Tak zjadłem dwie kanapki i wypiłem kawę. - powiedział.
- W takim razie umyję ręce, ubieram kurtkę i jadę na dyżur. - postanowił wchodząc do łazienki. 
- Jakby co to dzwoń do mnie. - poprosił gdy wychodził.
Ewa zjadła zupę mleczną, wypiła herbatę i wróciła na górę. Zajrzała do pokoju córki, mała spała więc  kobieta usiadła w fotelu przy łóżku. Po godzinie siódmej dodzwoniła się do przychodni i zamówiła lekarza, miał przyjechać koło południa.
Około 12 zadzwonił dzwonek, pojawił się doktor
- Dzień dobry! - powiedział, przedstawił się i zdjął płaszcz.
- Dzień dobry! - odpowiedziała Ewa.
- Gdzie jest dziecko? - zapytał.
- Córka jest na górze. - odpowiedziała i weszli na górę.
- Dzień dobry! - powiedział gdy weszli do pokoju dziewczynki.
- Dzień dobry. - prawie wyszeptała Agatka.
- Zbadam Cię - poinformował pacjentkę. Postawił na stoliku torbę lekarką, otworzył ją, założył rękawiczki, wyjął stetoskop i podszedł do łóżeczka dziecka.
Ewa w międzyczasie posadziła małą i zdjęła jej bluzeczkę.
- Jak mama pomogła Ci zdjąć górę od piżamki, to porządnie Cię osłucham! - z lekkim uśmiechem  lekarz pochylił się nad Agatką i zaczął ją badać.
- Zapalenie oskrzeli. - poinformował matkę po kilku minutach.
- Zmierzymy jeszcze temperaturę. - postanowił chowając stetoskop i wyjmując termometr.
- O wysoka gorączka, prawie 40 stopni! - odrzekł kiedy termometr pokazał temperaturę.
- Przepiszę antybiotyk i lek osłonowy na niego, oraz czopki na tą temperaturę i może syrop na ten kaszel - powiedział do kobiety.
- Dobrze byłoby jak najszybciej podać ten czopek. - dodał.
- Chyba mam nawet ze sobą opakowanie tych czopków - przypomniał sobie, podszedł do stolika i wyjął z torby niewielkie opakowanie.
- Pani poda czopek czy ja mam to zrobić? - zapytał Ewę.
- Może Pan to zrobi? - poprosiła.
- Dobrze! - zgodził się i podszedł do łóżka Agatki.
- Przekręć się na boczek. - polecił, odchylił kołderkę, zsunął lekko spodenki od piżamki  dziewczynki i starał się delikatnie włożyć czopek.
- Staraj się go nie wypychać! - poprosił schylając się lekko w stronę buzi dziecka. Poczekał chwilę potem wsunął Agatce spodenki, przykrył ją i skierował się w kierunku stołu.
- Może chce Pan umyć ręce? - zaproponowała Ewa.
- Chętnie! - przyznał.
Oboje poszli do łazienki, po chwili wrócili i doktor usiał przy stole.
- Wypisać receptę elektroniczną, czy papierową? - spytał.
- Może być elektroniczna. - odpowiedziała mama Agatki.
- Ile dziecko waży? - spojrzał pytająco na kobietę.
Podała mu wagę córki.
Kiedy przepisał leki, poinformował jak je podawać, jednocześnie pisząc wszystko na kartce.
- Antybiotyk jest na 7 dni. Proszę go podawać co 8 godzin! - polecił.
- Zostawię numer do siebie gdyby się coś działo proszę dzwonić. Jeśli nie, to proszę po skończeniu antybiotyku przyjść na badanie kontrolne, córka jest moją pacjentką - powiedział wpisując numer telefonu na tą samą kartkę, co dawkowanie.
- Poproszę jeszcze o wypisanie zwolnienia dla mnie na ten czas. - Ewa zwróciła się do lekarza.
Wypisał opiekę na dziecko, po czym podniósł się, podszedł do łóżka Agatki i z uśmiechem poklepał ją po dłoni.
- Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia i do zobaczenia! - pożegnał się.
- Dziękuje, do zobaczenia! - odpowiedziała dziewczynka.
Ewa zadzwoniła do mamy, wiedziała, że dziś jest w domu. Zapytała czy może pojechać do apteki i wykupić leki. Chciała jak najszybciej podać lekarstwa dziecku.
- Janusz czy możesz podać Agatce czopek? - poprosiła męża, następnego dnia wieczorem.
- Jak rano jej go podawałam, to płakała, mówiła, że boli! - żaliła się Ewa.
- Może Ty to zrobisz delikatniej. - zaśmiała się.
- Dobrze! - zgodził, też się uśmiechnął i oboje weszli do pokoju dziecka.
- Bąbelku włożę Ci czopeczek, nadal masz wysoką gorączkę! - powiedział mężczyzna do córki, kiedy zmierzył jej temperaturę.
Rzeczywiście Janusz zrobił to szybko i sprawnie. Agatka nawet nie jęknęła.
Przez trzy kolejne noce drzwi do pokoju dziewczynki i do sypialni rodziców były otwarte na oścież, a wstawali do niej na przemian, albo wspólnie.
Czwartej nocy Janusz obudził się po 3 - cej Ewy nie było obok niego. Wstał i poszedł do pokoju Agatki, dziewczynka nie spała, a Ewa trzymała jej kołdrę w ręku.
- Nie dźwigaj jej sama, ja ci pomogę. - zwrócił się do żony prawie szeptem.
- Nie zamierzałam jej dźwigać tylko zmienić pościel, bo jest cała mokra. Chyba ma gorączkę? - zastanawiała się patrząc na męża.
Podszedł do stolika, wziął termometr, włączył i przybliżył go córce do czoła.
- Nie nie, ma wysokiej, trochę ponad 38 stopni. - pokazał Ewie.
- Chodź skarbie, na chwilkę usiądziesz na fotelu, a my z mamą zmienimy Ci pościel! - uśmiechnął się, do dziewczynki, biorąc ją na ręce.
- Oho piżamkę też trzeba zmienić, mokra, aż można wyżymać! - stwierdził sadzając Agatkę.
Pomógł Ewie zmienić pościel, a kiedy zamierzali zmienić dziewczynce piżamę postanowił:
- Agaciu tatuś Ci pomoże i weźmiemy szybki prysznic!
- Mama naszykuj tylko suchą piżamkę i pieluszkę? - poprosił 
Zamierzał znowu małą wziąć na ręce, ale stwierdziła, że sama pójdzie do łazienki.
Kiedy córka była już wykopana, przebrana i leżała w łóżku, rodzice wrócili do sypialni.
- Pójdziesz zmęczony do pracy - powiedziała Ewa, żałując ukochanego. 
- Spokojnie kochanie! Dochodzi 4 : 00 prześpię się do 6 : 00 i będzie dobrze. - uspokoił ją zasypiając.
Ewa sama podała Agacie lekarstwa o 6:00, a Janusz spał do 6:30
- Cześć Ewuś! - przywitał się, gdy zszedł do kuchni.
- Cześć, zrobiłam Ci kawę i kanapki! - powiedziała, gdy go zobaczyła.
- Dzięki! - pocałował ją, usiadł przy stole i zaczął jeść.
- Janusz o której dzisiaj wracasz z pracy? - spytała Ewa, również siadając przy stole.
- Powinienem być około 16 - tej, a czemu pytasz? - spojrzał na żonę, przełykając kęs kanapki.
- Mam wizytę u lekarza, na 17 - stą. - odpowiedziała.
- U jakiego lekarza? - zainteresował się.
- U ginekologa, jadę na wizytę do Krzyśka. - odparła.
- Na pewno wrócę przed 16 -astą - obiecał.
Przyjechał rzeczywiście przed 16 -astą.
- Cześć córciu! Niedługo do Ciebie przyjdę, tylko zejdę jeszcze na chwilkę na dół i zjem obiad. Jestem bardzo głodny, a mama mi go podgrzała, zanim wyszła. - powiedział do Agatki, zaglądając do jej pokoju.
- Cześć tatusiu! Dobrze smacznego! - życzyła córka.
- Dziękuje! - powiedział głośno, już schodząc po schodach.
- Wszystko jest w porządku, tylko wyglądasz na zmęczoną. - stwierdził Krzysztof, kiedy skończył badać Ewę  i oboje już siedzieli przy biurku. On wpisywał coś do karty, którą wcześniej założył pacjencie.
- Wypisać Ci zwolnienie? - zaproponował, spoglądając na nią. 
- Jeśli nie trzeba, nie wypisuj, jestem po prostu trochę nie wyspana. - przyznała się.
- Agatka trochę choruje! - dodała, widząc jego zaniepokojenie.
- Aha, to już się wyjaśniło! Filip ostatnio zastanawiał się dlaczego nie ma jego ulubionej koleżanki w przedszkolu!. - zaśmiał się lekarz.
Ewa też zaczęła się śmiać.
- Cześć wróciłam! - usłyszeli Janusz i Agatka koło 19 -stej.
- Cześć jesteśmy na górze! - zawołał Janusz.
Ewa zdjęła buty i kurtkę, weszła do łazienki, umyła ręce, potem, weszła na górę.
Agatka siedziała oparta o poduszkę na łóżku, obok niej siedział Pan Biszkopt. Przy łóżku na fotelu siedział Janusz, a przy fotelu leżał Fred.
- Jak tam u lekarza? - zapytał mąż z uśmiechem.
- Bardzo dobrze! - odpowiedziała również z uśmiechem.
- To super! - ucieszył się mężczyzna, wstał podszedł do niej pocałował ją i mocno uściskał.
- To co dziewczyny robimy kolacje! - spojrzał najpierw na Ewę potem na Agatkę, nadal się uśmiechając.
- Co byś zjadła córciu? - zapytał Agatki.
- Po proszę gotowane jajeczko. - odpowiedziała.
Oboje rodzice mrugnęli do siebie, bo przypomnieli sobie identyczną sytuacje, kiedy Ewa zdrowiała po zapaleniu oskrzeli i też poprosiła Janusza o gotowane jajka na kolacje.
Po kolacji, Janusz wszedł do pokoju Agatki i podał jej swoją komórkę.
- Telefon do Ciebie! - powiedział trochę tajemniczo.
- Do mnie? - zdziwiła się.
- Słucham! - przyłożyła sobie telefon do ucha.
- Cześć Agata, jak się czujesz? Mój tata mówił, że jesteś chora! - po drugiej stronie słuchawki usłyszała głos Filipa.
- Cześć Filip! - ucieszyła się słysząc kolegę.
- Jestem jeszcze trochę chora, ale już jest lepiej. W poniedziałek mam iść z mamą na kontrole do lekarza i jeżeli Pan doktor pozwoli, to po niedzieli wrócę do przedszkola. - zapewniła dziewczynka.
- To super! - ucieszył się chłopiec.
W poniedziałek Ewa z Agatą poszły na kontrole do pediatry. Lekarz zbadał ją i powiedział, że następnego dnia może już pójść do przedszkola.


Proszę o komentowanie tego rozdziału lub całego dotychczas powstałego opowiadania. Zachęcam też do odwiedzania mojego bloga i czytania rozdziałów, które będą powstawać. Proszę poleć mojego bloga i opowiadanie innym np swoim znajomym. Będę wdzięczna za opinie na jego temat również na meila.

Rozdział 37

 Rozdział trzydziesty siódmy


Pan Biszkopt


- Fred chodź tutaj! - Janusza obudziło wołanie Agatki. Spojrzał na żonę leżącą obok niego, spała spokojnie na boku, potem spojrzał na zegarek stojący na szafce po jego stronie łóżka. Była 6 : 30.
Wstał, założył szlafrok i wyszedł z sypialni, udał się do pokoju córki.
Agatka spojrzała na niego trochę zdziwiona, kiedy zobaczyła go w progu.
- Cześć córciu, co się stało, dlaczego tak krzyczysz? - zapytał szeptem, podchodząc do jej łóżka i kucając przy nim.
- Cześć tatusiu, obudziłam Was przepraszam. Wołałam Freda, bo gdzieś wybiegł!  - odpowiedziała dziewczynka, tłumacząc swoje zachowanie i całując ojca w policzek.
- Ja się obudziłem, mama jeszcze śpi. - uspokoił ją mężczyzna, widząc jej smutną minkę. - Fred spał tutaj z tobą? - spytał rozglądając się po pokoju.
- Nie w łóżku tylko przy łóżku. - usprawiedliwiało się dziecko widząc zaniepokojoną minę taty.
Janusz uśmiechnął się tylko głaszcząc córeczkę po główce. Pies rzeczywiście od narodzin córki spędzał z nią dużo czasu, a ona bardzo go lubiła.
- Idę do łazienki wziąć prysznic, a potem pomogę tobie i zrobię śniadanie. - powiedział do Agatki wstając. 
- Musimy się trochę sprężyć, bo ja niedługo jadę do pracy. - dodał wychodząc z pokoju.
Ewa zeszła na dół trochę zaspana i skierowała się do kuchni. Zastała tam męża siedzącego przy stole i jedzącego kanapkę.
- Cześć Januszku! - powiedziała od progu, Podeszła do niego i przytuliła się.
- Cześć Ewuś! - uśmiechnął się i pocałował ją w policzek.
Kobieta odsunęła się od niego po chwili i rozejrzała po kuchni. Na stole stały jeszcze pusta miseczka i kubeczek Agatki.
- Gdzie nasze dziecko? - zainteresowała się siadając na krześle obok Janusza.
- Pomogłem jej się ubrać, zrobiłem płatki z mlekiem i herbatkę, zjadła, a teraz pobiegła do łazienki umyć zęby. Stwierdziła, że sama sobie poradzi! - poinformował mąż, wstając od stołu i kierując się w stronę zmywarki.
- Ząbki już od jakiegoś czasu myje sama. - odparła kobieta odwracając się w jego stronę.
- Wiem sam ją tego uczyłem! - stwierdził z uśmiechem.
- Nalać Ci kawy? - zapytał zmieniając temat.
- Nie, nie chce kawy, zrobię sobie herbatę i jakoś kanapkę. Trochę mnie mdli. - stwierdziła spoglądając na mężczyznę.
- Zatrułaś się czymś? - zaniepokoił się.
- Nie wiem, chyba nie, bo to się dzieje już od jakiegoś czasu, parę razy nawet wymiotowałam. Mam dziś wolne, zadzwonię do Krzyśka może znajdzie jakiś termin żeby mnie przyjąć. - odparła.
- Myślisz, że to może być to...? - zapytał uśmiechając się. Podszedł do niej i mocno ją przytulił.
- Nie wiem, może i tak. Chyba bym tego chciała. - spojrzała na niego z lekkim uśmiechem.
- Ja też! - przyznał uradowany.
- Ojej jak już późno!  - zauważył zerkając na zegarek.
- Odwieziesz Agatkę do przedszkola, bo ja już nie zdążę? - zapytał prostując się i idąc do przedpokoju.
- Pewnie, że ją odwiozę! Zresztą zapytam, ją może chce dzisiaj zostać ze mną w domu? - stwierdziła stając w progu kuchni.
- To miłego dnia dziewczyny! - mężczyzna pomachał ręką córce będącej na szczycie schodów, cofnął się do żony, pocałował ją i wyszedł.
Agatka bardzo się ucieszyła kiedy usłyszała, że może zostać z mamą w domu. Pobiegła do swojego pokoju się pobawić.
Ewa wróciła do kuchni i zaczęła wstawiać zupę i gulasz wołowy.
Gdy to zrobiła, poszła na górę, pobawiła się trochę z córeczką, a po godzinie powiedziała jej, że musi zajrzeć do gotującego się obiadu i gdzieś zadzwonić i zeszła na dół.
Kiedy była już na dole zajrzała do kuchni, skontrolowała co się dzieje w garnkach i sięgnęła po telefon leżący na szafce.  
Wybrała numer Krzysztofa.
- Cześć możesz rozmawiać? - zapytała kiedy odebrał.
- Cześć mogę, mogę! - ucieszył się, gdy ją usłyszał.
- Mam do Ciebie sprawę. - powiedziała też się uśmiechając.
- Słucham w czym mogę Ci pomóc? - zainteresował się.
- Czy mógłbyś mnie przyjąć w jakimś w miarę szybkim terminie? - poprosiła.
- Jestem dzisiaj cały dzień w domu, więc mogę Cię przyjąć, wiesz, że mam w domu gabinet. - zaproponował.
- Jeśli możesz to bardzo chętnie, bo ja też dziś nie pracuje, ale może popołudniu jak Janusz wróci z pracy, bo teraz jestem z Agacią. Jak dowiedziała się, że zostaję w domu, to nie poszła do przedszkola! - poinformowała znajomego.
- Możecie przyjechać z Agatką wcześniej, też jesteśmy wszyscy w domu. Dzieciaki się pobawią, Sylwia ich popilnuje, a ja Cię zbadam? - zaproponował.
- No dobrze! - zgodziła się Ewa.
- W takim razie do zobaczenia, czekamy na Was! - pożegnał się znajomy.
- Do zobaczenia! - odpowiedziała koleżanka.
Umówili się, że będą u nich o 11:00.
Ewa postanowiła, że weźmie prysznic, a potem zawoła Agatkę i zaproponuje jej drugie śniadanie. Tak też zrobiła, poszła na górę wzięła prysznic, a gdy się ubrała weszła do pokoju córki.- Córciu chodź ze mną na dół, zrobię Ci jakąś kanapeczkę, zjesz, a potem pojedziemy do Filipa!. - powiedziała.
- Do Filipa? Fajnie!!! - ucieszyła się dziewczynka wstając i podbiegając do matki.
- To Filip też dziś nie poszedł do przedszkola? - zainteresowała się Agatka, kiedy schodziły po schodach.
- Nie, nie poszedł, dzwoniłam do pana Krzysztofa, bo mam do niego sprawę, i powiedział mi, że i Filip i jego mama są w domu i możemy przyjechać razem. - odparła Ewa.
Kiedy mała zjadła, ubrały kurtki buty i zeszły do garażu. Matka pomogła córce usiąść w foteliku, zabezpieczyła ją zamknęła drzwi samochodu od strony gdzie siedziało dziecko, potem usiadła za kierownicą i ruszyły.
Gdy podjechały pod dom znajomych dochodziła 11:00 Kiedy tylko się pojawiły brama się otworzyła, a Ewa wjechała na podjazd przed garażem.
Wysiadły Ewa zamknęła samochód i podeszły pod drzwi wejściowe, kobieta zamierzała nacisnąć dzwonek, ale prawie natychmiast się otworzyły.
- Cześć dziewczyny! - z uśmiechem przywitała ich Sylwia.
- Cześć! - odpowiedziała uśmiechając się Ewa, a Agatka powiedziała dzień dobry.
- Dzień dobry, dzień dobry, wchodźcie! - zapraszał roześmiany gospodarz, stojący w przedpokoju razem z Filipem.
Zdjęły palta i buty, Agatka założyła kapcie, które wzięła ze sobą z domu, weszły do holu, wszyscy się ze sobą przywitali i dzieci pobiegły na górę.
- Filip bardzo się ucieszył jak się dowiedział, że przyjedziecie obie z Agatką! - zauważył Krzysztof widząc jak szybko pobiegli do pokoju Filipka.
- Agatka też była zachwycona jak się dowiedziała, że jedziemy do Was! - przyznała Ewa i wszyscy się roześmieli.
- Chcesz chwilę odpocząć czy od razu pójdziemy do mojego gabinetu? - zapytał lekarz.
- Niczym się nie zmęczyłam, jeśli możesz to chodźmy od razu. - poprosiła przyszła pacjentka.
- Sylwia spojrzysz na dzieciaki? - zapytał mężczyzna, spoglądając na żonę.
- Pewnie, że spojrzę, nawet pójdę do nich na górę, tylko wejdę na chwilę do kuchni. Może wezmę im jakiś sok do picia i jakieś owoce. - postanowiła żona Krzysztofa.
Podeszli do gabinetu, lekarz wyjął klucze z kieszeni,  odtworzył drzwi i weszli do środka. Położył klucze i komórkę na biurku.
- Usiądź! - wskazał ręką na krzesło stojące przy stoliku, a sam podszedł do stojaka gdzie wisiał wieszak ze strojem lekarskim i założył górę od niego, potem usiadł na przeciwko Ewy. 
- To się dzieje? - zapytał.
Zaczęła mu opowiadać jak się czuje, a on uważnie jej słuchał. 
- Wejdź za parawan i przygotuj się do badania. - poprosił kiedy skończyła mówić.
Badając ją prawie nic nie mówił. 
- A może to wcale nie ciąża? - zaniepokoiła się kobieta, patrząc na niego.
- Zrobimy jeszcze USG! - zadecydował w pewnym momencie, przysuwając aparat.
- Możesz się ubrać. - powiedział kiedy skończył badanie.
Wstał podszedł do umywalki, umył ręce, po czym usiadł przy stoliku i zaczął coś pisać na komputerze.
- Co taka przerażona? - zapytał gdy wyszła za parawanu i usiadła naprzeciwko niego.
- Jesteś w ciąży, to 8 tydzień! -  powiedział z uśmiechem.
- Naprawdę! - upewniała się, a w jej oczach pojawiły się łzy wzruszenia.
- Naprawdę, naprawdę! - zapewnił ją nadal się uśmiechając.
- A ogólnie jak się czujesz? - zainteresował się.
- Ogólnie dobrze! - odpowiedziała.
- Może poproszę doktor Sylwię, żeby Cię zbadała? - zaproponował dalej patrząc na nią.
- Jeżeli uważasz, że to konieczne, to poproś. - zgodziła się Ewa.
Sięgnął po telefon i wybrał numer żony.
- Możesz przyjść do mojego gabinetu? - poprosił Sylwię gdy odebrała.
Po kilku minutach usłyszeli pukanie do drzwi. 
- Proszę! - powiedział głośno Krzysztof.
- Jestem! - drzwi otworzyły się i lekarka weszła do środka, zostawiając je lekko uchylone.
- Słuchaj chciałbym żebyś zbadała pacjentkę pod względem internistycznym, jest w 8 tygodniu ciąży. - wskazał ręką na Ewę.
- Coś się dzieję wyglądasz na zdenerwowaną? - Sylwia spojrzała najpierw na męża, potem na koleżankę.
- Wszystko wydaje się być dobrze, nawet waga jest w porządku. - zapewnił ginekolog, pokazując Sylwii coś na komputerze. 
- Tylko tak chciałem Cię prosić żebyś zbadała Ewę. - powiedział.
- Dobrze zajmę się Ewą! - zapewniła lekarka patrząc na kobietę.
- To się zamieniamy, teraz ja idę do dzieci. - powiedział wstając. Zdjął strój lekarski, powiesił na wieszaku i wyszedł z gabinetu.
Sylwia dokładnie zbadała Ewę, zapewniła, że wszystko jest w porządku, po czym wyszły z pokoju i poszły do salonu. 
Przechodząc przez przedpokój zauważyły, że dzieci siedzą w kuchni i jedzą zupę pomidorową.
- No i jak tam? - zapytał Krzysiek wchodząc do dużego pokoju.
- Wszystko dobrze. - poinformowała żona lekarza.
- To super! - ucieszył się.
- Może macie ochotę na zupę? - zapytał obie kobiety zmieniając temat.
- Ja na razie dziękuje, zjem później. - odparła żona mężczyzny.
- Ja też dziękuje! Zanim do Was przyjechałyśmy ugotowałam obiad. - powiedziała Ewa.
- Jak chcecie! Dzieciaki już jedzą i chyba im smakuje. - zapewnił obie kobiety, ściszając głos.
- To zrobię herbaty i ukroję drożdżówki? - zaproponował.
- On piecze super drożdżówkę, warto spróbować! - zachęcała Sylwia z uśmiechem.
- Wiem, wiem, Krzysztof piekł i gotował już w czasie studiów! - zapewniła Ewa śmiejąc się.
Posiedziały u znajomych jeszcze z godzinkę i o 13 wróciły do domu.
Kiedy wjechały na podwórko, wysiadły z samochodu i Ewa otworzyła drzwi domu, Fred wybiegł im na spotkanie.
- Mamusiu ja z nim trochę pochodzę po podwórku, bo chyba on tego potrzebuje! - zaoferowała dziewczynka.
- Dobrze tylko nie za długo, bo jest zimno! - poprosiła matka 
- Dobrze zaraz wejdziemy do domu! - zapewniła Agatka.
Rzeczywiście mała razem z psem po kilku minutach weszli do domu, Agata zdjęła kurtkę i buty włożyła kapcie, zabrała ze sobą reklamówkę z rzeczami, którą miała u kolegi i pobiegła na górę.
Gdy Ewa po kilku  minutach zajrzała do córki, spała na swoim łóżku. Mama przykryła ją kocem i wyszła z pokoju.
Zeszła na dół, weszła do kuchni i wstawiła kasze gryczaną, kiedy kasza się ugotowała, kobieta wyłączyła garnek i poszła do pokoju. Położyła się na kanapie, sięgnęła po książkę leżącą na ławie  i zaczęła czytać.
- Mamusiu gdzie jesteś? - usłyszała wołanie Agatki.
Spojrzała na zegarek dochodziła piętnasta.
- Tu jestem córciu! - zawołała.
Po chwili zobaczyła jak dziewczynka wbiega do salonu.
Obie poszły do kuchni, Ewa zajęła się podgrzewaniem obiadu, a Agatka usiadła przy stole. Kilkanaście minut później zobaczyły jak Janusz wchodzi do przedpokoju.
- Cześć! - zawołał głośnio.
- Cześć tatusiu! - odpowiedziała Agatka i pobiegła do holu.
Po chwili oboje weszli do kuchni.
- Cześć kochanie! - Janusz podszedł do żony i pocałował ją w policzek.
- Cześć! - uśmiechnęła się Ewa i odwzajemniła pocałunek.
- Myj ręce i siadamy do obiadu! - poleciła mężowi, nadal się do niego uśmiechając.
- Dobrze tylko polecę na górę i szybko się przebiorę. - powiedział wychodząc z kuchni.
- Tylko się pośpiesz i poszukaj Agaty, i powiedz żeby umyła rączki! - poprosiła.
- Już to zrobiłam! - powiedziała dziewczynka, po chwili podchodząc do matki.
- Dziewczyny jak Wam minął dzień! - zapytał Janusz, kiedy już wszyscy byli w kuchni.
- Bardzo miło! - powiedziała żona.
Spojrzał na nią zaciekawiony.
- Córciu chcesz zupę? - zapytała spoglądając na dziecko.
- Nie dziękuje! Zupkę już przecież dziś jadłam. - odpowiedziała Agatka.
- W takim razie nałożę Ci tylko drugie danie. - zadecydowała kobieta.
- Nałożyć Ci już teraz, czy poczekasz aż z tatusiem zjemy zupę? - spytała.
- Poczekam aż zjecie! - powiedziała mała patrząc na rodziców.
- Agatka jadła zupę pomidorową, jak byłyśmy w gościach! - uśmiechnęła się Ewa, zauważając zaskoczoną minę męża.
- Byłyśmy z wizytą u Sikorów! - powiedziała uspokajając mężczyznę.
- Wszystko jest dobrze. Pogadamy jak Agacia pójdzie spać. - powiedziała szeptem do Janusza pochylając się w jego stronę i leciutko się uśmiechając.
Kiedy skończyli obiad Ewa zapytała męża czy zrobić mu kawy. Podziękował mówiąc, że w pracy pił dwie, co w sumie daje trzy razem z tą poranną.
- Agata jedziesz ze mną na zakupy? - zapytał, kiedy okazało, że w domu brakuje sporo produktów spożywczych i trzeba je kupić.
- Chętnie pojadę tatusiu! - ucieszyła się dziewczynka.
Pojechali,  wrócili półtorej godziny później. Najpierw do przedpokoju weszła Agatka niosąc sporej wielkości misia, a za nią wszedł uśmiechnięty Janusz.
Ewa widząc ten widok roześmiała się.
Córka z pomocą taty zdjęła kurtkę i buty, i trzymając misia w objęciach pobiegła na górę. Mężczyzna też zdjął buty i kurtkę, wszedł za żoną to pokoju i usiał na fotelu.
- Zaraz pójdę wnieść zakupy, a potem umyję ręce, ale na razie muszę się trochę rozgrzać. Jest bardzo zimno, chyba mróz się znowu zwiększył. - stwierdził zacierając ręce.  
- Zrobię Ci gorącej herbaty? - zaoferowała żona.
- Chętnie się napije!  - ucieszył się.
- Czemu Agatka popędziła tak szybko na górę? - zainteresowała się Ewa.
- Powiedziała mi, że musi iść pilnie do łazienki. - odparł ojciec.
Kiedy mężczyzna się trochę rozgrzał zszedł do garażu, żeby przynieść zakupy. Część z nich wniósł do kuchni, resztę zostawił w spiżarni na dole.
- Ile Ty tego nakupiłeś? - zapytała Ewa, kiedy zobaczyła jak mąż stawia na stole, dwie duże siatki ze sprawunkami.
- To jeszcze nie wszystko, część zostawiłem na dole! - uśmiechnął się podając jej rachunek.
- Nie pokazuje Ci tego żeby się chwalić. Trzeba było, to wszystko kupić, to kupiłem. - powiedział.
- Fakt sporo było tego na tej liście. - przyznała.
- Pij herbatę, bo Ci wystygnie. - wskazała ręką na szklankę stojącą na stole.
- Weź sobie kawałek ciasta! - zachęciła.
- O piekłaś ciasto drożdżowe? - zdziwił się.
- To nie moje, dostałyśmy jak byłyśmy w gościach. - przyznała.
Jak wypił herbatę, zaczął wyjmować zakupy i wkładać do szafek. 
- To zajrzę do Agatki i robimy kolację. - postanowił gdy skończył.
Agatka zeszła na dół, ale zjadła tylko jajecznice z jednego jajka, jedna kromkę chleba z masłem i wypiła herbatę. Rodzice też zjedli niewiele.
- To co szykujemy się powoli do spania? - po dziewiętnastej powiedziała do córki Ewa.
Dziewczynka pocałowała ojca w policzek na dobranoc i obie poszły na górę.
Ewa zeszła na dół grubo po dwudziestej. Janusz siedział w salonie i oglądał jakiś film.
- Śpi? - zapytał gdy żona usiadła obok niego.
- Śpi, ale trochę z trudem zasnęła, bo jak wróciłyśmy, to obie się trochę zdrzemnęłyśmy. - odpowiedziała Ewa.
- Przytuliła Pana Biszkopta, bo tak nazwała tego misia, którego kupiliście, potem przeczytałam jej dwie bajki w końcu zasnęła. - opowiadała mężowi.
- Jak zobaczyła tego misia, to zapytała czy mogę jej go kupić. - przyznał z uśmiechem mężczyzna.
- Ogólnie mówiła mi, jak się bawili z Filipem, że Filip ma takiego samego misia i też chciałaby mieć. - roześmiał się.
- Tak Filip ma prawie takiego samego misia, tylko w innym kolorze. - stwierdziła Ewa, z uśmiechem.
- Mieliśmy o czymś pogadać. - przypomniał sobie zmieniając temat.
- Tak byliśmy u Sikorów nie tylko towarzysko. Krzysiek i Sylwia mnie zbadali. - poinformowała męża.
- Oboje Cię badali? - Janusz spojrzał na żonę trochę zaniepokojony.
- Tak oboje stwierdzili, że wszystko jest dobrze. Krzysztof po badaniu potwierdził, że jestem w drugim miesiącu ciąży, to 8 tydzień! - Ewa uspokoiła ukochanego z lekkim uśmiechem na twarzy.
- To super!!! - ucieszył się trochę zbyt głośno Janusz.
- Trochę się martwię, czy na pewno wszystko będzie dobrze. Teraz nie jesteśmy już sami mamy przecież córeczkę. - przyznała już poważnie.
- Będzie dobrze, poradzimy sobie. - pocieszał ją mąż.
Przytulił ją mocno i zaczęli się całować.

Proszę o komentowanie tego rozdziału lub całego dotychczas powstałego opowiadania. Zachęcam też do odwiedzania mojego bloga i czytania rozdziałów, które będą powstawać. Proszę poleć mojego bloga i opowiadanie innym np swoim znajomym. Będę wdzięczna za opinie na jego temat również na meila.

Rozdział 39