Rozdział 37

 Rozdział trzydziesty siódmy


Pan Biszkopt


- Fred chodź tutaj! - Janusza obudziło wołanie Agatki. Spojrzał na żonę leżącą obok niego, spała spokojnie na boku, potem spojrzał na zegarek stojący na szafce po jego stronie łóżka. Była 6 : 30.
Wstał, założył szlafrok i wyszedł z sypialni, udał się do pokoju córki.
Agatka spojrzała na niego trochę zdziwiona, kiedy zobaczyła go w progu.
- Cześć córciu, co się stało, dlaczego tak krzyczysz? - zapytał szeptem, podchodząc do jej łóżka i kucając przy nim.
- Cześć tatusiu, obudziłam Was przepraszam. Wołałam Freda, bo gdzieś wybiegł!  - odpowiedziała dziewczynka, tłumacząc swoje zachowanie i całując ojca w policzek.
- Ja się obudziłem, mama jeszcze śpi. - uspokoił ją mężczyzna, widząc jej smutną minkę. - Fred spał tutaj z tobą? - spytał rozglądając się po pokoju.
- Nie w łóżku tylko przy łóżku. - usprawiedliwiało się dziecko widząc zaniepokojoną minę taty.
Janusz uśmiechnął się tylko głaszcząc córeczkę po główce. Pies rzeczywiście od narodzin córki spędzał z nią dużo czasu, a ona bardzo go lubiła.
- Idę do łazienki wziąć prysznic, a potem pomogę tobie i zrobię śniadanie. - powiedział do Agatki wstając. 
- Musimy się trochę sprężyć, bo ja niedługo jadę do pracy. - dodał wychodząc z pokoju.
Ewa zeszła na dół trochę zaspana i skierowała się do kuchni. Zastała tam męża siedzącego przy stole i jedzącego kanapkę.
- Cześć Januszku! - powiedziała od progu, Podeszła do niego i przytuliła się.
- Cześć Ewuś! - uśmiechnął się i pocałował ją w policzek.
Kobieta odsunęła się od niego po chwili i rozejrzała po kuchni. Na stole stały jeszcze pusta miseczka i kubeczek Agatki.
- Gdzie nasze dziecko? - zainteresowała się siadając na krześle obok Janusza.
- Pomogłem jej się ubrać, zrobiłem płatki z mlekiem i herbatkę, zjadła, a teraz pobiegła do łazienki umyć zęby. Stwierdziła, że sama sobie poradzi! - poinformował mąż, wstając od stołu i kierując się w stronę zmywarki.
- Ząbki już od jakiegoś czasu myje sama. - odparła kobieta odwracając się w jego stronę.
- Wiem sam ją tego uczyłem! - stwierdził z uśmiechem.
- Nalać Ci kawy? - zapytał zmieniając temat.
- Nie, nie chce kawy, zrobię sobie herbatę i jakoś kanapkę. Trochę mnie mdli. - stwierdziła spoglądając na mężczyznę.
- Zatrułaś się czymś? - zaniepokoił się.
- Nie wiem, chyba nie, bo to się dzieje już od jakiegoś czasu, parę razy nawet wymiotowałam. Mam dziś wolne, zadzwonię do Krzyśka może znajdzie jakiś termin żeby mnie przyjąć. - odparła.
- Myślisz, że to może być to...? - zapytał uśmiechając się. Podszedł do niej i mocno ją przytulił.
- Nie wiem, może i tak. Chyba bym tego chciała. - spojrzała na niego z lekkim uśmiechem.
- Ja też! - przyznał uradowany.
- Ojej jak już późno!  - zauważył zerkając na zegarek.
- Odwieziesz Agatkę do przedszkola, bo ja już nie zdążę? - zapytał prostując się i idąc do przedpokoju.
- Pewnie, że ją odwiozę! Zresztą zapytam, ją może chce dzisiaj zostać ze mną w domu? - stwierdziła stając w progu kuchni.
- To miłego dnia dziewczyny! - mężczyzna pomachał ręką córce będącej na szczycie schodów, cofnął się do żony, pocałował ją i wyszedł.
Agatka bardzo się ucieszyła kiedy usłyszała, że może zostać z mamą w domu. Pobiegła do swojego pokoju się pobawić.
Ewa wróciła do kuchni i zaczęła wstawiać zupę i gulasz wołowy.
Gdy to zrobiła, poszła na górę, pobawiła się trochę z córeczką, a po godzinie powiedziała jej, że musi zajrzeć do gotującego się obiadu i gdzieś zadzwonić i zeszła na dół.
Kiedy była już na dole zajrzała do kuchni, skontrolowała co się dzieje w garnkach i sięgnęła po telefon leżący na szafce.  
Wybrała numer Krzysztofa.
- Cześć możesz rozmawiać? - zapytała kiedy odebrał.
- Cześć mogę, mogę! - ucieszył się, gdy ją usłyszał.
- Mam do Ciebie sprawę. - powiedziała też się uśmiechając.
- Słucham w czym mogę Ci pomóc? - zainteresował się.
- Czy mógłbyś mnie przyjąć w jakimś w miarę szybkim terminie? - poprosiła.
- Jestem dzisiaj cały dzień w domu, więc mogę Cię przyjąć, wiesz, że mam w domu gabinet. - zaproponował.
- Jeśli możesz to bardzo chętnie, bo ja też dziś nie pracuje, ale może popołudniu jak Janusz wróci z pracy, bo teraz jestem z Agacią. Jak dowiedziała się, że zostaję w domu, to nie poszła do przedszkola! - poinformowała znajomego.
- Możecie przyjechać z Agatką wcześniej, też jesteśmy wszyscy w domu. Dzieciaki się pobawią, Sylwia ich popilnuje, a ja Cię zbadam? - zaproponował.
- No dobrze! - zgodziła się Ewa.
- W takim razie do zobaczenia, czekamy na Was! - pożegnał się znajomy.
- Do zobaczenia! - odpowiedziała koleżanka.
Umówili się, że będą u nich o 11:00.
Ewa postanowiła, że weźmie prysznic, a potem zawoła Agatkę i zaproponuje jej drugie śniadanie. Tak też zrobiła, poszła na górę wzięła prysznic, a gdy się ubrała weszła do pokoju córki.- Córciu chodź ze mną na dół, zrobię Ci jakąś kanapeczkę, zjesz, a potem pojedziemy do Filipa!. - powiedziała.
- Do Filipa? Fajnie!!! - ucieszyła się dziewczynka wstając i podbiegając do matki.
- To Filip też dziś nie poszedł do przedszkola? - zainteresowała się Agatka, kiedy schodziły po schodach.
- Nie, nie poszedł, dzwoniłam do pana Krzysztofa, bo mam do niego sprawę, i powiedział mi, że i Filip i jego mama są w domu i możemy przyjechać razem. - odparła Ewa.
Kiedy mała zjadła, ubrały kurtki buty i zeszły do garażu. Matka pomogła córce usiąść w foteliku, zabezpieczyła ją zamknęła drzwi samochodu od strony gdzie siedziało dziecko, potem usiadła za kierownicą i ruszyły.
Gdy podjechały pod dom znajomych dochodziła 11:00 Kiedy tylko się pojawiły brama się otworzyła, a Ewa wjechała na podjazd przed garażem.
Wysiadły Ewa zamknęła samochód i podeszły pod drzwi wejściowe, kobieta zamierzała nacisnąć dzwonek, ale prawie natychmiast się otworzyły.
- Cześć dziewczyny! - z uśmiechem przywitała ich Sylwia.
- Cześć! - odpowiedziała uśmiechając się Ewa, a Agatka powiedziała dzień dobry.
- Dzień dobry, dzień dobry, wchodźcie! - zapraszał roześmiany gospodarz, stojący w przedpokoju razem z Filipem.
Zdjęły palta i buty, Agatka założyła kapcie, które wzięła ze sobą z domu, weszły do holu, wszyscy się ze sobą przywitali i dzieci pobiegły na górę.
- Filip bardzo się ucieszył jak się dowiedział, że przyjedziecie obie z Agatką! - zauważył Krzysztof widząc jak szybko pobiegli do pokoju Filipka.
- Agatka też była zachwycona jak się dowiedziała, że jedziemy do Was! - przyznała Ewa i wszyscy się roześmieli.
- Chcesz chwilę odpocząć czy od razu pójdziemy do mojego gabinetu? - zapytał lekarz.
- Niczym się nie zmęczyłam, jeśli możesz to chodźmy od razu. - poprosiła przyszła pacjentka.
- Sylwia spojrzysz na dzieciaki? - zapytał mężczyzna, spoglądając na żonę.
- Pewnie, że spojrzę, nawet pójdę do nich na górę, tylko wejdę na chwilę do kuchni. Może wezmę im jakiś sok do picia i jakieś owoce. - postanowiła żona Krzysztofa.
Podeszli do gabinetu, lekarz wyjął klucze z kieszeni,  odtworzył drzwi i weszli do środka. Położył klucze i komórkę na biurku.
- Usiądź! - wskazał ręką na krzesło stojące przy stoliku, a sam podszedł do stojaka gdzie wisiał wieszak ze strojem lekarskim i założył górę od niego, potem usiadł na przeciwko Ewy. 
- To się dzieje? - zapytał.
Zaczęła mu opowiadać jak się czuje, a on uważnie jej słuchał. 
- Wejdź za parawan i przygotuj się do badania. - poprosił kiedy skończyła mówić.
Badając ją prawie nic nie mówił. 
- A może to wcale nie ciąża? - zaniepokoiła się kobieta, patrząc na niego.
- Zrobimy jeszcze USG! - zadecydował w pewnym momencie, przysuwając aparat.
- Możesz się ubrać. - powiedział kiedy skończył badanie.
Wstał podszedł do umywalki, umył ręce, po czym usiadł przy stoliku i zaczął coś pisać na komputerze.
- Co taka przerażona? - zapytał gdy wyszła za parawanu i usiadła naprzeciwko niego.
- Jesteś w ciąży, to 8 tydzień! -  powiedział z uśmiechem.
- Naprawdę! - upewniała się, a w jej oczach pojawiły się łzy wzruszenia.
- Naprawdę, naprawdę! - zapewnił ją nadal się uśmiechając.
- A ogólnie jak się czujesz? - zainteresował się.
- Ogólnie dobrze! - odpowiedziała.
- Może poproszę doktor Sylwię, żeby Cię zbadała? - zaproponował dalej patrząc na nią.
- Jeżeli uważasz, że to konieczne, to poproś. - zgodziła się Ewa.
Sięgnął po telefon i wybrał numer żony.
- Możesz przyjść do mojego gabinetu? - poprosił Sylwię gdy odebrała.
Po kilku minutach usłyszeli pukanie do drzwi. 
- Proszę! - powiedział głośno Krzysztof.
- Jestem! - drzwi otworzyły się i lekarka weszła do środka, zostawiając je lekko uchylone.
- Słuchaj chciałbym żebyś zbadała pacjentkę pod względem internistycznym, jest w 8 tygodniu ciąży. - wskazał ręką na Ewę.
- Coś się dzieję wyglądasz na zdenerwowaną? - Sylwia spojrzała najpierw na męża, potem na koleżankę.
- Wszystko wydaje się być dobrze, nawet waga jest w porządku. - zapewnił ginekolog, pokazując Sylwii coś na komputerze. 
- Tylko tak chciałem Cię prosić żebyś zbadała Ewę. - powiedział.
- Dobrze zajmę się Ewą! - zapewniła lekarka patrząc na kobietę.
- To się zamieniamy, teraz ja idę do dzieci. - powiedział wstając. Zdjął strój lekarski, powiesił na wieszaku i wyszedł z gabinetu.
Sylwia dokładnie zbadała Ewę, zapewniła, że wszystko jest w porządku, po czym wyszły z pokoju i poszły do salonu. 
Przechodząc przez przedpokój zauważyły, że dzieci siedzą w kuchni i jedzą zupę pomidorową.
- No i jak tam? - zapytał Krzysiek wchodząc do dużego pokoju.
- Wszystko dobrze. - poinformowała żona lekarza.
- To super! - ucieszył się.
- Może macie ochotę na zupę? - zapytał obie kobiety zmieniając temat.
- Ja na razie dziękuje, zjem później. - odparła żona mężczyzny.
- Ja też dziękuje! Zanim do Was przyjechałyśmy ugotowałam obiad. - powiedziała Ewa.
- Jak chcecie! Dzieciaki już jedzą i chyba im smakuje. - zapewnił obie kobiety, ściszając głos.
- To zrobię herbaty i ukroję drożdżówki? - zaproponował.
- On piecze super drożdżówkę, warto spróbować! - zachęcała Sylwia z uśmiechem.
- Wiem, wiem, Krzysztof piekł i gotował już w czasie studiów! - zapewniła Ewa śmiejąc się.
Posiedziały u znajomych jeszcze z godzinkę i o 13 wróciły do domu.
Kiedy wjechały na podwórko, wysiadły z samochodu i Ewa otworzyła drzwi domu, Fred wybiegł im na spotkanie.
- Mamusiu ja z nim trochę pochodzę po podwórku, bo chyba on tego potrzebuje! - zaoferowała dziewczynka.
- Dobrze tylko nie za długo, bo jest zimno! - poprosiła matka 
- Dobrze zaraz wejdziemy do domu! - zapewniła Agatka.
Rzeczywiście mała razem z psem po kilku minutach weszli do domu, Agata zdjęła kurtkę i buty włożyła kapcie, zabrała ze sobą reklamówkę z rzeczami, którą miała u kolegi i pobiegła na górę.
Gdy Ewa po kilku  minutach zajrzała do córki, spała na swoim łóżku. Mama przykryła ją kocem i wyszła z pokoju.
Zeszła na dół, weszła do kuchni i wstawiła kasze gryczaną, kiedy kasza się ugotowała, kobieta wyłączyła garnek i poszła do pokoju. Położyła się na kanapie, sięgnęła po książkę leżącą na ławie  i zaczęła czytać.
- Mamusiu gdzie jesteś? - usłyszała wołanie Agatki.
Spojrzała na zegarek dochodziła piętnasta.
- Tu jestem córciu! - zawołała.
Po chwili zobaczyła jak dziewczynka wbiega do salonu.
Obie poszły do kuchni, Ewa zajęła się podgrzewaniem obiadu, a Agatka usiadła przy stole. Kilkanaście minut później zobaczyły jak Janusz wchodzi do przedpokoju.
- Cześć! - zawołał głośnio.
- Cześć tatusiu! - odpowiedziała Agatka i pobiegła do holu.
Po chwili oboje weszli do kuchni.
- Cześć kochanie! - Janusz podszedł do żony i pocałował ją w policzek.
- Cześć! - uśmiechnęła się Ewa i odwzajemniła pocałunek.
- Myj ręce i siadamy do obiadu! - poleciła mężowi, nadal się do niego uśmiechając.
- Dobrze tylko polecę na górę i szybko się przebiorę. - powiedział wychodząc z kuchni.
- Tylko się pośpiesz i poszukaj Agaty, i powiedz żeby umyła rączki! - poprosiła.
- Już to zrobiłam! - powiedziała dziewczynka, po chwili podchodząc do matki.
- Dziewczyny jak Wam minął dzień! - zapytał Janusz, kiedy już wszyscy byli w kuchni.
- Bardzo miło! - powiedziała żona.
Spojrzał na nią zaciekawiony.
- Córciu chcesz zupę? - zapytała spoglądając na dziecko.
- Nie dziękuje! Zupkę już przecież dziś jadłam. - odpowiedziała Agatka.
- W takim razie nałożę Ci tylko drugie danie. - zadecydowała kobieta.
- Nałożyć Ci już teraz, czy poczekasz aż z tatusiem zjemy zupę? - spytała.
- Poczekam aż zjecie! - powiedziała mała patrząc na rodziców.
- Agatka jadła zupę pomidorową, jak byłyśmy w gościach! - uśmiechnęła się Ewa, zauważając zaskoczoną minę męża.
- Byłyśmy z wizytą u Sikorów! - powiedziała uspokajając mężczyznę.
- Wszystko jest dobrze. Pogadamy jak Agacia pójdzie spać. - powiedziała szeptem do Janusza pochylając się w jego stronę i leciutko się uśmiechając.
Kiedy skończyli obiad Ewa zapytała męża czy zrobić mu kawy. Podziękował mówiąc, że w pracy pił dwie, co w sumie daje trzy razem z tą poranną.
- Agata jedziesz ze mną na zakupy? - zapytał, kiedy okazało, że w domu brakuje sporo produktów spożywczych i trzeba je kupić.
- Chętnie pojadę tatusiu! - ucieszyła się dziewczynka.
Pojechali,  wrócili półtorej godziny później. Najpierw do przedpokoju weszła Agatka niosąc sporej wielkości misia, a za nią wszedł uśmiechnięty Janusz.
Ewa widząc ten widok roześmiała się.
Córka z pomocą taty zdjęła kurtkę i buty, i trzymając misia w objęciach pobiegła na górę. Mężczyzna też zdjął buty i kurtkę, wszedł za żoną to pokoju i usiał na fotelu.
- Zaraz pójdę wnieść zakupy, a potem umyję ręce, ale na razie muszę się trochę rozgrzać. Jest bardzo zimno, chyba mróz się znowu zwiększył. - stwierdził zacierając ręce.  
- Zrobię Ci gorącej herbaty? - zaoferowała żona.
- Chętnie się napije!  - ucieszył się.
- Czemu Agatka popędziła tak szybko na górę? - zainteresowała się Ewa.
- Powiedziała mi, że musi iść pilnie do łazienki. - odparł ojciec.
Kiedy mężczyzna się trochę rozgrzał zszedł do garażu, żeby przynieść zakupy. Część z nich wniósł do kuchni, resztę zostawił w spiżarni na dole.
- Ile Ty tego nakupiłeś? - zapytała Ewa, kiedy zobaczyła jak mąż stawia na stole, dwie duże siatki ze sprawunkami.
- To jeszcze nie wszystko, część zostawiłem na dole! - uśmiechnął się podając jej rachunek.
- Nie pokazuje Ci tego żeby się chwalić. Trzeba było, to wszystko kupić, to kupiłem. - powiedział.
- Fakt sporo było tego na tej liście. - przyznała.
- Pij herbatę, bo Ci wystygnie. - wskazała ręką na szklankę stojącą na stole.
- Weź sobie kawałek ciasta! - zachęciła.
- O piekłaś ciasto drożdżowe? - zdziwił się.
- To nie moje, dostałyśmy jak byłyśmy w gościach. - przyznała.
Jak wypił herbatę, zaczął wyjmować zakupy i wkładać do szafek. 
- To zajrzę do Agatki i robimy kolację. - postanowił gdy skończył.
Agatka zeszła na dół, ale zjadła tylko jajecznice z jednego jajka, jedna kromkę chleba z masłem i wypiła herbatę. Rodzice też zjedli niewiele.
- To co szykujemy się powoli do spania? - po dziewiętnastej powiedziała do córki Ewa.
Dziewczynka pocałowała ojca w policzek na dobranoc i obie poszły na górę.
Ewa zeszła na dół grubo po dwudziestej. Janusz siedział w salonie i oglądał jakiś film.
- Śpi? - zapytał gdy żona usiadła obok niego.
- Śpi, ale trochę z trudem zasnęła, bo jak wróciłyśmy, to obie się trochę zdrzemnęłyśmy. - odpowiedziała Ewa.
- Przytuliła Pana Biszkopta, bo tak nazwała tego misia, którego kupiliście, potem przeczytałam jej dwie bajki w końcu zasnęła. - opowiadała mężowi.
- Jak zobaczyła tego misia, to zapytała czy mogę jej go kupić. - przyznał z uśmiechem mężczyzna.
- Ogólnie mówiła mi, jak się bawili z Filipem, że Filip ma takiego samego misia i też chciałaby mieć. - roześmiał się.
- Tak Filip ma prawie takiego samego misia, tylko w innym kolorze. - stwierdziła Ewa, z uśmiechem.
- Mieliśmy o czymś pogadać. - przypomniał sobie zmieniając temat.
- Tak byliśmy u Sikorów nie tylko towarzysko. Krzysiek i Sylwia mnie zbadali. - poinformowała męża.
- Oboje Cię badali? - Janusz spojrzał na żonę trochę zaniepokojony.
- Tak oboje stwierdzili, że wszystko jest dobrze. Krzysztof po badaniu potwierdził, że jestem w drugim miesiącu ciąży, to 8 tydzień! - Ewa uspokoiła ukochanego z lekkim uśmiechem na twarzy.
- To super!!! - ucieszył się trochę zbyt głośno Janusz.
- Trochę się martwię, czy na pewno wszystko będzie dobrze. Teraz nie jesteśmy już sami mamy przecież córeczkę. - przyznała już poważnie.
- Będzie dobrze, poradzimy sobie. - pocieszał ją mąż.
Przytulił ją mocno i zaczęli się całować.

Proszę o komentowanie tego rozdziału lub całego dotychczas powstałego opowiadania. Zachęcam też do odwiedzania mojego bloga i czytania rozdziałów, które będą powstawać. Proszę poleć mojego bloga i opowiadanie innym np swoim znajomym. Będę wdzięczna za opinie na jego temat również na meila.

Rozdział 37