Rozdział trzydziesty ósmy
Zapalenie i telefon od przyjaciela
Janusz wszedł do pokoju córki, przy jej łóżku stała zmartwiona Ewa.
- Co się stało? - zapytał żonę, też podchodząc do łóżeczka dziewczynki.
- Całą noc kaszlała! - Ewa spojrzała na męża zaniepokojona.
- Tak wiem słyszałam, nawet raz do niej wstawałem. - przyznał.
- Ja też, dwa razy. - stwierdziła matka.
- To co ty całą noc nie spałaś? - spytał spoglądając na kobietę.
- Spałam, ale kilka razy się budziłam, słysząc jej kaszel! - stwierdziła smutno.
Mężczyzna przysiadł na łóżku dziecka i dotknął jej czoła.
- Ojej jakie gorące, to chyba nie jest zwykłe przeziębienie tak jak sądziłem w nocy. - zmartwił się.
- Usiądź tu na fotelu! - poprosił żonę, wskazując ręką na mebel stający niedaleko.
- Ja idę na dół po termometr i statoskop. - postanowił wstając i wychodząc z pokoju.
Kiedy wrócił, dziewczynka już nie spała, a na jej łóżku siedziała mama i trzymała ją za rękę.
- Jak się czujesz skarbie? - zapytał Agatki, lekko się uśmiechając.
- Trochę mi gorąco i ciągle chce mi się kaszleć. - przyznała spoglądając na ojca.
Zamienili się Ewa usiadła z powrotem na fotelu, on na łóżku obok dziecka.
- Troszkę Cię zbadam! - powiedział, włączając termometr i kierując go do czoła Agatki. Termometr wskazał prawie 40 stopni gorączki.
- Możesz usiąść na łóżeczku? - poprosił wkładając do uszu słuchawki. Dziewczynka usiadła, ale była tak słaba, że nie mogła się utrzymać w pozycji siedzącej. Ewa podeszła do niej, potrzymała ją jednocześnie podciągając górę od piżamki, a Janusz badał dziecko.
- Według mnie zapalenie oskrzeli! - stwierdził gdy skończył.
- Ja nie mogę jej przepisać antybiotyku, nie jestem lekarzem od dzieci. Trzeba zamówić numerek i jechać z Nią do pediatry. - powiedział patrząc na żonę.
- Ty jedź do pracy, z tego co pamiętam masz dziś do zrobienia ważną operacje! Ja z Nią zostanę, tylko powiedz w szpitalu, że dziś mnie nie będzie. - poprosiła męża.
- Zadzwonię do przychodni i zamówię wizytę domową. - uspokajała go.
- No dobrze, ale na pewno sobie poradzisz? - upewniał się Janusz.
- Na pewno - zapewniła.
- Jadłeś coś? - spytała kiedy oboje wyszli z pokoju i zaczęli schodzić na dół.
- Tak zjadłem dwie kanapki i wypiłem kawę. - powiedział.
- W takim razie umyję ręce, ubieram kurtkę i jadę na dyżur. - postanowił wchodząc do łazienki.
- Jakby co to dzwoń do mnie. - poprosił gdy wychodził.
Ewa zjadła zupę mleczną, wypiła herbatę i wróciła na górę. Zajrzała do pokoju córki, mała spała więc kobieta usiadła w fotelu przy łóżku. Po godzinie siódmej dodzwoniła się do przychodni i zamówiła lekarza, miał przyjechać koło południa.
Około 12 zadzwonił dzwonek, pojawił się doktor
- Dzień dobry! - powiedział, przedstawił się i zdjął płaszcz.
- Dzień dobry! - odpowiedziała Ewa.
- Gdzie jest dziecko? - zapytał.
- Córka jest na górze. - odpowiedziała i weszli na górę.
- Dzień dobry! - powiedział gdy weszli do pokoju dziewczynki.
- Dzień dobry. - prawie wyszeptała Agatka.
- Zbadam Cię - poinformował pacjentkę. Postawił na stoliku torbę lekarką, otworzył ją, założył rękawiczki, wyjął stetoskop i podszedł do łóżeczka dziecka.
Ewa w międzyczasie posadziła małą i zdjęła jej bluzeczkę.
- Jak mama pomogła Ci zdjąć górę od piżamki, to porządnie Cię osłucham! - z lekkim uśmiechem lekarz pochylił się nad Agatką i zaczął ją badać.
- Zapalenie oskrzeli. - poinformował matkę po kilku minutach.
- Zmierzymy jeszcze temperaturę. - postanowił chowając stetoskop i wyjmując termometr.
- O wysoka gorączka, prawie 40 stopni! - odrzekł kiedy termometr pokazał temperaturę.
- Przepiszę antybiotyk i lek osłonowy na niego, oraz czopki na tą temperaturę i może syrop na ten kaszel - powiedział do kobiety.
- Dobrze byłoby jak najszybciej podać ten czopek. - dodał.
- Chyba mam nawet ze sobą opakowanie tych czopków - przypomniał sobie, podszedł do stolika i wyjął z torby niewielkie opakowanie.
- Pani poda czopek czy ja mam to zrobić? - zapytał Ewę.
- Może Pan to zrobi? - poprosiła.
- Dobrze! - zgodził się i podszedł do łóżka Agatki.
- Przekręć się na boczek. - polecił, odchylił kołderkę, zsunął lekko spodenki od piżamki dziewczynki i starał się delikatnie włożyć czopek.
- Staraj się go nie wypychać! - poprosił schylając się lekko w stronę buzi dziecka. Poczekał chwilę potem wsunął Agatce spodenki, przykrył ją i skierował się w kierunku stołu.
- Może chce Pan umyć ręce? - zaproponowała Ewa.
- Chętnie! - przyznał.
Oboje poszli do łazienki, po chwili wrócili i doktor usiał przy stole.
- Wypisać receptę elektroniczną, czy papierową? - spytał.
- Może być elektroniczna. - odpowiedziała mama Agatki.
- Ile dziecko waży? - spojrzał pytająco na kobietę.
Podała mu wagę córki.
Kiedy przepisał leki, poinformował jak je podawać, jednocześnie pisząc wszystko na kartce.
- Antybiotyk jest na 7 dni. Proszę go podawać co 8 godzin! - polecił.
- Zostawię numer do siebie gdyby się coś działo proszę dzwonić. Jeśli nie, to proszę po skończeniu antybiotyku przyjść na badanie kontrolne, córka jest moją pacjentką - powiedział wpisując numer telefonu na tą samą kartkę, co dawkowanie.
- Poproszę jeszcze o wypisanie zwolnienia dla mnie na ten czas. - Ewa zwróciła się do lekarza.
Wypisał opiekę na dziecko, po czym podniósł się, podszedł do łóżka Agatki i z uśmiechem poklepał ją po dłoni.
- Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia i do zobaczenia! - pożegnał się.
- Dziękuje, do zobaczenia! - odpowiedziała dziewczynka.
Ewa zadzwoniła do mamy, wiedziała, że dziś jest w domu. Zapytała czy może pojechać do apteki i wykupić leki. Chciała jak najszybciej podać lekarstwa dziecku.
- Janusz czy możesz podać Agatce czopek? - poprosiła męża, następnego dnia wieczorem.
- Jak rano jej go podawałam, to płakała, mówiła, że boli! - żaliła się Ewa.
- Może Ty to zrobisz delikatniej. - zaśmiała się.
- Dobrze! - zgodził, też się uśmiechnął i oboje weszli do pokoju dziecka.
- Bąbelku włożę Ci czopeczek, nadal masz wysoką gorączkę! - powiedział mężczyzna do córki, kiedy zmierzył jej temperaturę.
Rzeczywiście Janusz zrobił to szybko i sprawnie. Agatka nawet nie jęknęła.
Przez trzy kolejne noce drzwi do pokoju dziewczynki i do sypialni rodziców były otwarte na oścież, a wstawali do niej na przemian, albo wspólnie.
Czwartej nocy Janusz obudził się po 3 - cej Ewy nie było obok niego. Wstał i poszedł do pokoju Agatki, dziewczynka nie spała, a Ewa trzymała jej kołdrę w ręku.
- Nie dźwigaj jej sama, ja ci pomogę. - zwrócił się do żony prawie szeptem.
- Nie zamierzałam jej dźwigać tylko zmienić pościel, bo jest cała mokra. Chyba ma gorączkę? - zastanawiała się patrząc na męża.
Podszedł do stolika, wziął termometr, włączył i przybliżył go córce do czoła.
- Nie nie, ma wysokiej, trochę ponad 38 stopni. - pokazał Ewie.
- Chodź skarbie, na chwilkę usiądziesz na fotelu, a my z mamą zmienimy Ci pościel! - uśmiechnął się, do dziewczynki, biorąc ją na ręce.
- Oho piżamkę też trzeba zmienić, mokra, aż można wyżymać! - stwierdził sadzając Agatkę.
Pomógł Ewie zmienić pościel, a kiedy zamierzali zmienić dziewczynce piżamę postanowił:
- Agaciu tatuś Ci pomoże i weźmiemy szybki prysznic!
- Mama naszykuj tylko suchą piżamkę i pieluszkę? - poprosił
Zamierzał znowu małą wziąć na ręce, ale stwierdziła, że sama pójdzie do łazienki.
Kiedy córka była już wykopana, przebrana i leżała w łóżku, rodzice wrócili do sypialni.
- Pójdziesz zmęczony do pracy - powiedziała Ewa, żałując ukochanego.
- Spokojnie kochanie! Dochodzi 4 : 00 prześpię się do 6 : 00 i będzie dobrze. - uspokoił ją zasypiając.
Ewa sama podała Agacie lekarstwa o 6:00, a Janusz spał do 6:30
- Cześć Ewuś! - przywitał się, gdy zszedł do kuchni.
- Cześć, zrobiłam Ci kawę i kanapki! - powiedziała, gdy go zobaczyła.
- Dzięki! - pocałował ją, usiadł przy stole i zaczął jeść.
- Janusz o której dzisiaj wracasz z pracy? - spytała Ewa, również siadając przy stole.
- Powinienem być około 16 - tej, a czemu pytasz? - spojrzał na żonę, przełykając kęs kanapki.
- Mam wizytę u lekarza, na 17 - stą. - odpowiedziała.
- U jakiego lekarza? - zainteresował się.
- U ginekologa, jadę na wizytę do Krzyśka. - odparła.
- Na pewno wrócę przed 16 -astą - obiecał.
Przyjechał rzeczywiście przed 16 -astą.
- Cześć córciu! Niedługo do Ciebie przyjdę, tylko zejdę jeszcze na chwilkę na dół i zjem obiad. Jestem bardzo głodny, a mama mi go podgrzała, zanim wyszła. - powiedział do Agatki, zaglądając do jej pokoju.
- Cześć tatusiu! Dobrze smacznego! - życzyła córka.
- Dziękuje! - powiedział głośno, już schodząc po schodach.
- Wszystko jest w porządku, tylko wyglądasz na zmęczoną. - stwierdził Krzysztof, kiedy skończył badać Ewę i oboje już siedzieli przy biurku. On wpisywał coś do karty, którą wcześniej założył pacjencie.
- Wypisać Ci zwolnienie? - zaproponował, spoglądając na nią.
- Jeśli nie trzeba, nie wypisuj, jestem po prostu trochę nie wyspana. - przyznała się.
- Agatka trochę choruje! - dodała, widząc jego zaniepokojenie.
- Aha, to już się wyjaśniło! Filip ostatnio zastanawiał się dlaczego nie ma jego ulubionej koleżanki w przedszkolu!. - zaśmiał się lekarz.
Ewa też zaczęła się śmiać.
- Cześć wróciłam! - usłyszeli Janusz i Agatka koło 19 -stej.
- Cześć jesteśmy na górze! - zawołał Janusz.
Ewa zdjęła buty i kurtkę, weszła do łazienki, umyła ręce, potem, weszła na górę.
Agatka siedziała oparta o poduszkę na łóżku, obok niej siedział Pan Biszkopt. Przy łóżku na fotelu siedział Janusz, a przy fotelu leżał Fred.
- Jak tam u lekarza? - zapytał mąż z uśmiechem.
- Bardzo dobrze! - odpowiedziała również z uśmiechem.
- To super! - ucieszył się mężczyzna, wstał podszedł do niej pocałował ją i mocno uściskał.
- To co dziewczyny robimy kolacje! - spojrzał najpierw na Ewę potem na Agatkę, nadal się uśmiechając.
- Co byś zjadła córciu? - zapytał Agatki.
- Po proszę gotowane jajeczko. - odpowiedziała.
Oboje rodzice mrugnęli do siebie, bo przypomnieli sobie identyczną sytuacje, kiedy Ewa zdrowiała po zapaleniu oskrzeli i też poprosiła Janusza o gotowane jajka na kolacje.
Po kolacji, Janusz wszedł do pokoju Agatki i podał jej swoją komórkę.
- Telefon do Ciebie! - powiedział trochę tajemniczo.
- Do mnie? - zdziwiła się.
- Słucham! - przyłożyła sobie telefon do ucha.
- Cześć Agata, jak się czujesz? Mój tata mówił, że jesteś chora! - po drugiej stronie słuchawki usłyszała głos Filipa.
- Cześć Filip! - ucieszyła się słysząc kolegę.
- Jestem jeszcze trochę chora, ale już jest lepiej. W poniedziałek mam iść z mamą na kontrole do lekarza i jeżeli Pan doktor pozwoli, to po niedzieli wrócę do przedszkola. - zapewniła dziewczynka.
- To super! - ucieszył się chłopiec.
W poniedziałek Ewa z Agatą poszły na kontrole do pediatry. Lekarz zbadał ją i powiedział, że następnego dnia może już pójść do przedszkola.
- Co się stało? - zapytał żonę, też podchodząc do łóżeczka dziewczynki.
- Całą noc kaszlała! - Ewa spojrzała na męża zaniepokojona.
- Tak wiem słyszałam, nawet raz do niej wstawałem. - przyznał.
- Ja też, dwa razy. - stwierdziła matka.
- To co ty całą noc nie spałaś? - spytał spoglądając na kobietę.
- Spałam, ale kilka razy się budziłam, słysząc jej kaszel! - stwierdziła smutno.
Mężczyzna przysiadł na łóżku dziecka i dotknął jej czoła.
- Ojej jakie gorące, to chyba nie jest zwykłe przeziębienie tak jak sądziłem w nocy. - zmartwił się.
- Usiądź tu na fotelu! - poprosił żonę, wskazując ręką na mebel stający niedaleko.
- Ja idę na dół po termometr i statoskop. - postanowił wstając i wychodząc z pokoju.
Kiedy wrócił, dziewczynka już nie spała, a na jej łóżku siedziała mama i trzymała ją za rękę.
- Jak się czujesz skarbie? - zapytał Agatki, lekko się uśmiechając.
- Trochę mi gorąco i ciągle chce mi się kaszleć. - przyznała spoglądając na ojca.
Zamienili się Ewa usiadła z powrotem na fotelu, on na łóżku obok dziecka.
- Troszkę Cię zbadam! - powiedział, włączając termometr i kierując go do czoła Agatki. Termometr wskazał prawie 40 stopni gorączki.
- Możesz usiąść na łóżeczku? - poprosił wkładając do uszu słuchawki. Dziewczynka usiadła, ale była tak słaba, że nie mogła się utrzymać w pozycji siedzącej. Ewa podeszła do niej, potrzymała ją jednocześnie podciągając górę od piżamki, a Janusz badał dziecko.
- Według mnie zapalenie oskrzeli! - stwierdził gdy skończył.
- Ja nie mogę jej przepisać antybiotyku, nie jestem lekarzem od dzieci. Trzeba zamówić numerek i jechać z Nią do pediatry. - powiedział patrząc na żonę.
- Ty jedź do pracy, z tego co pamiętam masz dziś do zrobienia ważną operacje! Ja z Nią zostanę, tylko powiedz w szpitalu, że dziś mnie nie będzie. - poprosiła męża.
- Zadzwonię do przychodni i zamówię wizytę domową. - uspokajała go.
- No dobrze, ale na pewno sobie poradzisz? - upewniał się Janusz.
- Na pewno - zapewniła.
- Jadłeś coś? - spytała kiedy oboje wyszli z pokoju i zaczęli schodzić na dół.
- Tak zjadłem dwie kanapki i wypiłem kawę. - powiedział.
- W takim razie umyję ręce, ubieram kurtkę i jadę na dyżur. - postanowił wchodząc do łazienki.
- Jakby co to dzwoń do mnie. - poprosił gdy wychodził.
Ewa zjadła zupę mleczną, wypiła herbatę i wróciła na górę. Zajrzała do pokoju córki, mała spała więc kobieta usiadła w fotelu przy łóżku. Po godzinie siódmej dodzwoniła się do przychodni i zamówiła lekarza, miał przyjechać koło południa.
Około 12 zadzwonił dzwonek, pojawił się doktor
- Dzień dobry! - powiedział, przedstawił się i zdjął płaszcz.
- Dzień dobry! - odpowiedziała Ewa.
- Gdzie jest dziecko? - zapytał.
- Córka jest na górze. - odpowiedziała i weszli na górę.
- Dzień dobry! - powiedział gdy weszli do pokoju dziewczynki.
- Dzień dobry. - prawie wyszeptała Agatka.
- Zbadam Cię - poinformował pacjentkę. Postawił na stoliku torbę lekarką, otworzył ją, założył rękawiczki, wyjął stetoskop i podszedł do łóżeczka dziecka.
Ewa w międzyczasie posadziła małą i zdjęła jej bluzeczkę.
- Jak mama pomogła Ci zdjąć górę od piżamki, to porządnie Cię osłucham! - z lekkim uśmiechem lekarz pochylił się nad Agatką i zaczął ją badać.
- Zapalenie oskrzeli. - poinformował matkę po kilku minutach.
- Zmierzymy jeszcze temperaturę. - postanowił chowając stetoskop i wyjmując termometr.
- O wysoka gorączka, prawie 40 stopni! - odrzekł kiedy termometr pokazał temperaturę.
- Przepiszę antybiotyk i lek osłonowy na niego, oraz czopki na tą temperaturę i może syrop na ten kaszel - powiedział do kobiety.
- Dobrze byłoby jak najszybciej podać ten czopek. - dodał.
- Chyba mam nawet ze sobą opakowanie tych czopków - przypomniał sobie, podszedł do stolika i wyjął z torby niewielkie opakowanie.
- Pani poda czopek czy ja mam to zrobić? - zapytał Ewę.
- Może Pan to zrobi? - poprosiła.
- Dobrze! - zgodził się i podszedł do łóżka Agatki.
- Przekręć się na boczek. - polecił, odchylił kołderkę, zsunął lekko spodenki od piżamki dziewczynki i starał się delikatnie włożyć czopek.
- Staraj się go nie wypychać! - poprosił schylając się lekko w stronę buzi dziecka. Poczekał chwilę potem wsunął Agatce spodenki, przykrył ją i skierował się w kierunku stołu.
- Może chce Pan umyć ręce? - zaproponowała Ewa.
- Chętnie! - przyznał.
Oboje poszli do łazienki, po chwili wrócili i doktor usiał przy stole.
- Wypisać receptę elektroniczną, czy papierową? - spytał.
- Może być elektroniczna. - odpowiedziała mama Agatki.
- Ile dziecko waży? - spojrzał pytająco na kobietę.
Podała mu wagę córki.
Kiedy przepisał leki, poinformował jak je podawać, jednocześnie pisząc wszystko na kartce.
- Antybiotyk jest na 7 dni. Proszę go podawać co 8 godzin! - polecił.
- Zostawię numer do siebie gdyby się coś działo proszę dzwonić. Jeśli nie, to proszę po skończeniu antybiotyku przyjść na badanie kontrolne, córka jest moją pacjentką - powiedział wpisując numer telefonu na tą samą kartkę, co dawkowanie.
- Poproszę jeszcze o wypisanie zwolnienia dla mnie na ten czas. - Ewa zwróciła się do lekarza.
Wypisał opiekę na dziecko, po czym podniósł się, podszedł do łóżka Agatki i z uśmiechem poklepał ją po dłoni.
- Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia i do zobaczenia! - pożegnał się.
- Dziękuje, do zobaczenia! - odpowiedziała dziewczynka.
Ewa zadzwoniła do mamy, wiedziała, że dziś jest w domu. Zapytała czy może pojechać do apteki i wykupić leki. Chciała jak najszybciej podać lekarstwa dziecku.
- Janusz czy możesz podać Agatce czopek? - poprosiła męża, następnego dnia wieczorem.
- Jak rano jej go podawałam, to płakała, mówiła, że boli! - żaliła się Ewa.
- Może Ty to zrobisz delikatniej. - zaśmiała się.
- Dobrze! - zgodził, też się uśmiechnął i oboje weszli do pokoju dziecka.
- Bąbelku włożę Ci czopeczek, nadal masz wysoką gorączkę! - powiedział mężczyzna do córki, kiedy zmierzył jej temperaturę.
Rzeczywiście Janusz zrobił to szybko i sprawnie. Agatka nawet nie jęknęła.
Przez trzy kolejne noce drzwi do pokoju dziewczynki i do sypialni rodziców były otwarte na oścież, a wstawali do niej na przemian, albo wspólnie.
Czwartej nocy Janusz obudził się po 3 - cej Ewy nie było obok niego. Wstał i poszedł do pokoju Agatki, dziewczynka nie spała, a Ewa trzymała jej kołdrę w ręku.
- Nie dźwigaj jej sama, ja ci pomogę. - zwrócił się do żony prawie szeptem.
- Nie zamierzałam jej dźwigać tylko zmienić pościel, bo jest cała mokra. Chyba ma gorączkę? - zastanawiała się patrząc na męża.
Podszedł do stolika, wziął termometr, włączył i przybliżył go córce do czoła.
- Nie nie, ma wysokiej, trochę ponad 38 stopni. - pokazał Ewie.
- Chodź skarbie, na chwilkę usiądziesz na fotelu, a my z mamą zmienimy Ci pościel! - uśmiechnął się, do dziewczynki, biorąc ją na ręce.
- Oho piżamkę też trzeba zmienić, mokra, aż można wyżymać! - stwierdził sadzając Agatkę.
Pomógł Ewie zmienić pościel, a kiedy zamierzali zmienić dziewczynce piżamę postanowił:
- Agaciu tatuś Ci pomoże i weźmiemy szybki prysznic!
- Mama naszykuj tylko suchą piżamkę i pieluszkę? - poprosił
Zamierzał znowu małą wziąć na ręce, ale stwierdziła, że sama pójdzie do łazienki.
Kiedy córka była już wykopana, przebrana i leżała w łóżku, rodzice wrócili do sypialni.
- Pójdziesz zmęczony do pracy - powiedziała Ewa, żałując ukochanego.
- Spokojnie kochanie! Dochodzi 4 : 00 prześpię się do 6 : 00 i będzie dobrze. - uspokoił ją zasypiając.
Ewa sama podała Agacie lekarstwa o 6:00, a Janusz spał do 6:30
- Cześć Ewuś! - przywitał się, gdy zszedł do kuchni.
- Cześć, zrobiłam Ci kawę i kanapki! - powiedziała, gdy go zobaczyła.
- Dzięki! - pocałował ją, usiadł przy stole i zaczął jeść.
- Janusz o której dzisiaj wracasz z pracy? - spytała Ewa, również siadając przy stole.
- Powinienem być około 16 - tej, a czemu pytasz? - spojrzał na żonę, przełykając kęs kanapki.
- Mam wizytę u lekarza, na 17 - stą. - odpowiedziała.
- U jakiego lekarza? - zainteresował się.
- U ginekologa, jadę na wizytę do Krzyśka. - odparła.
- Na pewno wrócę przed 16 -astą - obiecał.
Przyjechał rzeczywiście przed 16 -astą.
- Cześć córciu! Niedługo do Ciebie przyjdę, tylko zejdę jeszcze na chwilkę na dół i zjem obiad. Jestem bardzo głodny, a mama mi go podgrzała, zanim wyszła. - powiedział do Agatki, zaglądając do jej pokoju.
- Cześć tatusiu! Dobrze smacznego! - życzyła córka.
- Dziękuje! - powiedział głośno, już schodząc po schodach.
- Wszystko jest w porządku, tylko wyglądasz na zmęczoną. - stwierdził Krzysztof, kiedy skończył badać Ewę i oboje już siedzieli przy biurku. On wpisywał coś do karty, którą wcześniej założył pacjencie.
- Wypisać Ci zwolnienie? - zaproponował, spoglądając na nią.
- Jeśli nie trzeba, nie wypisuj, jestem po prostu trochę nie wyspana. - przyznała się.
- Agatka trochę choruje! - dodała, widząc jego zaniepokojenie.
- Aha, to już się wyjaśniło! Filip ostatnio zastanawiał się dlaczego nie ma jego ulubionej koleżanki w przedszkolu!. - zaśmiał się lekarz.
Ewa też zaczęła się śmiać.
- Cześć wróciłam! - usłyszeli Janusz i Agatka koło 19 -stej.
- Cześć jesteśmy na górze! - zawołał Janusz.
Ewa zdjęła buty i kurtkę, weszła do łazienki, umyła ręce, potem, weszła na górę.
Agatka siedziała oparta o poduszkę na łóżku, obok niej siedział Pan Biszkopt. Przy łóżku na fotelu siedział Janusz, a przy fotelu leżał Fred.
- Jak tam u lekarza? - zapytał mąż z uśmiechem.
- Bardzo dobrze! - odpowiedziała również z uśmiechem.
- To super! - ucieszył się mężczyzna, wstał podszedł do niej pocałował ją i mocno uściskał.
- To co dziewczyny robimy kolacje! - spojrzał najpierw na Ewę potem na Agatkę, nadal się uśmiechając.
- Co byś zjadła córciu? - zapytał Agatki.
- Po proszę gotowane jajeczko. - odpowiedziała.
Oboje rodzice mrugnęli do siebie, bo przypomnieli sobie identyczną sytuacje, kiedy Ewa zdrowiała po zapaleniu oskrzeli i też poprosiła Janusza o gotowane jajka na kolacje.
Po kolacji, Janusz wszedł do pokoju Agatki i podał jej swoją komórkę.
- Telefon do Ciebie! - powiedział trochę tajemniczo.
- Do mnie? - zdziwiła się.
- Słucham! - przyłożyła sobie telefon do ucha.
- Cześć Agata, jak się czujesz? Mój tata mówił, że jesteś chora! - po drugiej stronie słuchawki usłyszała głos Filipa.
- Cześć Filip! - ucieszyła się słysząc kolegę.
- Jestem jeszcze trochę chora, ale już jest lepiej. W poniedziałek mam iść z mamą na kontrole do lekarza i jeżeli Pan doktor pozwoli, to po niedzieli wrócę do przedszkola. - zapewniła dziewczynka.
- To super! - ucieszył się chłopiec.
W poniedziałek Ewa z Agatą poszły na kontrole do pediatry. Lekarz zbadał ją i powiedział, że następnego dnia może już pójść do przedszkola.
Proszę o komentowanie tego rozdziału lub całego dotychczas powstałego opowiadania. Zachęcam też do odwiedzania mojego bloga i czytania rozdziałów, które będą powstawać. Proszę poleć mojego bloga i opowiadanie innym np swoim znajomym. Będę wdzięczna za opinie na jego temat również na meila.