Rozdział 39

 Rozdział trzydziesty dziewiąty


Konsultacja


Ewa nie chciała za szybko mówić Agatce, że jest w ciąży, a dziewczynka nawet nie pytała, jak mama w pewnym momencie zaczęła nosić szersze ubrania.
W kwietniu, któregoś dnia po powrocie z przedszkola zaczęła opowiadać rodzicom, jak Filip cieszy się, że niedługo będzie miał braciszka.
- Córciu Ty też będziesz miała rodzeństwo! - z uśmiechem powiedział do dziecka Janusz.
- Hura, hura!!! - ucieszyła się dziewczynka, słysząc tą wiadomość i zaczęła skakać z radości.
- Czy już wiadomo, czy to będzie braciszek, czy siostrzyczka? - dopytywała się mała, kiedy trochę ochłonęła.
- Jeszcze nie wiadomo.  - odpowiedziała mama uśmiechając się.
- Widzisz jak się ucieszyła, a tak zwlekałaś z tym, żeby jej o tym powiedzieć! - zauważył Janusz, kiedy dziewczynka wybiegła z kuchni.
- Ja nie zwlekałam, po prostu nie za bardzo wiedziałam jak jej o tym powiedzieć. - usprawiedliwiała się Ewa.
- Chyba radość Filipa trochę nam pomogła! - odparł mężczyzna,
Wstał od stołu i zaczął zbierać naczynia po skończonym obiedzie.
Dziecko jakby wiedziało, że siostra już wie o jego istnieniu, bo brzuch Ewy z każdym dniem był coraz większy.
Pediatra proponował żeby zgłosić się z Agatką na bilans trzylatka. Kiedy dziewczynka skończyła 3 lata, Ewa dowiadywała się w przychodni czy jest doktor,  który był u dziecka, kiedy była chora, ale powiedziano jej, że lekarz jest na razie na urlopie.
W połowie czerwca Agatka razem z tatą i Fredem wybrali się na spacer po okolicy.
- Dzień dobry! - powiedziała dziewczynka, kiedy przechodzili na przeciwko, kobiety i mężczyzny, również spacerujących z psem.
- Dzień dobry! - odpowiedzieli oboje, a psy zaczęły merdać radośnie ogonami, co sprawiło, że wszyscy się uśmiechnęli.
- Aha to już widać gdzie tak znikasz! - zaśmiał się Janusz, spoglądając na Freda, gdy odeszli dalej.
- To chyba była ta nasza Pani sąsiadka ze swoim psem? - zastanawiała się Agatka.
- Najwyraźniej i to ze swoją suczką, bo Fredziu zagregował niezwykle entuzjastycznie! - dalej śmiał się tata dziecka.
- A ten Pan to, doktor, który był u mnie, kiedy byłam chora! - odparła dziewczynka.
Wieczorem kiedy Agatka już spała, jej rodzice siedzieli w salonie i rozmawiali.
- Chciałam zapisać naszą córkę do pediatry, dwa tygodnie temu dzwoniłam do przychodni i powiedzieli mi, że jest na urlopie. - powiedziała Ewa.
- Jak byliśmy na spacerze, Agatka powiedziała Dzień dobry do tej naszej sąsiadki.  - mężczyzna dość dokładnie określił o którą chodzi.
- Szła w towarzystwie jakiegoś mężczyzny i psa. Agatka powiedziała mi, że ten, mężczyzna, to pan doktor, który był u niej, kiedy była chora. - dodał.
- Dobrze, że mi o tym mówisz. Jutro zadzwonię i dowiem się, czy już przyjmuje! - postanowiła.
Dwie tygodnie później pojechały z Agatką do przychodni, na bilans.
- Mamusiu, a czy to badanie, będzie bolało? - dopytywała dziewczynka, wieczorem dzień wcześniej. 
- Nie córciu nie będzie bolało! - zapewniła z uśmiechem mama.
- Wyśpij się dobrze, żeby być na jutro wypoczęta! - poprosiła Ewa, całując dziecko na dobranoc.
- Dzień dobry! - powiedziała Agatka, wchodząc razem z mamą do gabinetu lekarza.
- Dzień dobry! - odpowiedzieli oboje, doktor i będąca tam też pielęgniarka.
Mężczyzna zachęcił je żeby usiadły i zapytał w czym może pomóc. Kiedy Ewa wyjaśniła o co chodzi poszukał czegoś w komputerze, potem zaczął rozmawiać z dziewczynką.
Rozmawiał z nią dość długo, potem zadał kilka pytań mamie.
Powpisywał coś do komputera, prosząc jednocześnie żeby mama pomogła dziecku rozebrać się.
Agatka zaczęła rozbierać się sama, Ewa jej tylko trochę pomogła. Pielęgniarka zważyła dziewczynkę i zmierzyła, podając dane lekarzowi.
Kiedy skończyła zapytała:
- Czy będę jeszcze potrzebna Panie doktorze?
- Nie na razie, nie jeśli będzie Pani potrzebna, to, Panią zawołam! - zapewnił i kobieta wyszła z gabinetu.
- Teraz przejdź się w stronę drzwi i z powrotem! - poprosił Agatkę, wstając za biurka.
Zaczął się jej przyglądać.
- A teraz przejdź na palcach, jeśli potrafisz! - polecił uśmiechając się do niej.
- Potrafię! - zapewniła również z uśmiechem Agatka, idąc w stronę doktora.
I jeszcze na piętach. - kontynuował, kiedy wykonała poprzednie polecenie.
- Teraz podejdź do mnie, stań prosto i odwróć się tyłem do mnie. - powiedział przysiadając na kozetce.
Kiedy przejechał palcem po jej pleckach, poprosił, żeby usiadła na leżance, a sam wstał i zaczął badać jej różne reakcje. Trwało to dosyć długo.
 Po czym podszedł do stolika, sięgnął po stetoskop, wrócił do małej i osłuchał ją.
- Czy jest jeszcze coś co Ci dokucza, a o czym powinienem wiedzieć? - zapytał patrząc na Agatkę.
Dziewczynka przyznała, że czasem szczypie ją między nóżkami.
- A pokażesz mi gdzie? - poprosił, spoglądając najpierw na matkę, później na dziecko.
Agatka była trochę zawstydzona, ale pokazała gdzie ją szczypie.
- Zalecał bym konsultacje u ginekologa, najlepiej, doktora Sikory. - zasugerował, kiedy skończył badanie. 
- Wypiszę skierowanie. - powiedział, kiedy umył ręce i  usiadł przy biurku.
- Można już ubrać dziecko. - odrzekł do lekko posmutniałej Ewy.
- Proszę się nie martwić, to wygląda na odparzenie, bo teraz też to jest widoczne. Ale skoro, to się powtarza, lepiej, to skonsultować. - uspokoił mamę dziewczynki.
- Chodź jeszcze zmierzymy Ci ciśnienie! - uśmiechnął się do małej zakładając jej na rączkę mankiet od ciśnieniomierza, kiedy już ubrana, siedziała na kolanach matki.
- Widzę, że będziesz miała rodzeństwo? - zapytał Agatki nadal się uśmiechając.
- Tak będę mała braciszka! - odpowiedziała z entuzjazmem w głosie, mała pacjentka.
- To super! - lekarz starał się podzielać jej radość.
- Cześć tatusiu, gratuluje Ci drugiego syna! - powiedziała do słuchawki, Ewa, dzwoniąc w połowie lipca do Krzysztofa.
- Cześć, dziękuje bardzo! - powiedział mężczyzna, uśmiechając się. 
 - Słuchaj czy Ty już pracujesz? - zapytała kolegę, zmieniając temat.
- Tak od tego poniedziałku wróciłem już do pracy. - odpowiedział Krzysztof.
- A czemu pytasz, coś się dzieje? - zaniepokoił się.
- Nie, nie, nic się nie dzieje. - uspokoiła znajomego. 
- Chodź przyznam jest mi coraz ciężej, mały czasem bardzo się wierci! - stwierdziła kobieta.
- To w sumie dobrze, że się wierci! - zapewnił doktor, ze spokojem.
- Z tego co zauważyłem, to nie długo się widzimy u mnie, na wizycie? - powiedział kolega.
- Tak mam u Ciebie wizytę! - przyznała Ewa.
- Dzwonie, bo mam pytanie! - powiedziała.
- Słucham, jakie? - zainteresował się.
- Ty przyjmujesz też małe pacjentki? - upewniała się znajoma.
- Tak przyjmuje. - potwierdził.
- A czy mógłbyś w jakimś najbliższym terminie przyjąć Agatkę? - poprosiła.
- Pewnie, że mogę Ją przyjąć! - zgodził się.
- A może byście przyjechali do nas do domu, wiesz, że mam w domu, w pełni wyposażony gabinet? - zaproponował Krzysztof.
- Nie, to musi być oficjalna wizyta. Dostałam skierowanie do ginekologa dla Agatki, na wizycie u pediatry i to sugerował mi żeby to był doktor Sikora! - tłumaczyła Ewa.
- Aha rozumiem, poczekaj zaraz sprawdzę w komputerze, kiedy mam jakiś wolny termin. - odparł.
Zaproponował termin i godzinę jeszcze w tym tygodniu, bo jak stwierdził ktoś odwołał wizytę, co bardzo ucieszyło mamę dziewczynki.
Ewa ustaliła z Januszem, że skoro wizyta ma być późnym popołudniem, to on pójdzie na nią z Agatką. 
- Tatusiu trochę się denerwuje! - przyznała córka, kiedy czekała z ojcem w poczekalni na swoją kolej.
- Nie ma czym się denerwować, nic nie będzie bolało. - uspokajał ją tata.
- Doktor prosi następną pacjentkę! - powiedziała kobieta, która wyszła z córką z gabinetu.
Najpierw poniósł się Janusz potem Agatka i weszli do środka.
- Dzień dobry! - powiedzieli oboje.
- Dzień dobry! - odpowiedział Krzysztof i mężczyźni podali sobie ręce na powitanie.
- Co się dzieje? - zapytał lekarz.
Janusz wyjaśnił, co się dzieje, a Krzysiek przyznał, że Ewa już mu trochę mówiła.
- Agata pewnie wolałabyś, żeby zamiast mnie była tu kobieta? - spytał doktor, lekko zdrętwiałą małą.
- Właśnie nie, jeśli to badanie, już musi być, to wolę żeby Pan je robił! - pacjentka próbowała się uśmiechnąć.
- No dobrze, to ja zajrzę do skierowania, zobaczę co tam pediatra napisał. - stwierdził i odwrócił się w stronę komputera.
- A ty tata pomóż przygotować się pacjentce do badania. - poprosił spoglądając przez chwilę na Janusza.
Kiedy Agatka leżała już na leżance, podszedł do niej założył rękawiczki, zapalił lampę. poprosił ojca dziewczynki jeszcze o pomoc i zaczął ją badać.
- Ja nie będę Ci nic robił, tylko spojrzę. - zapewnił widząc przerażoną minę dziewczynki.
-  Już wiem co jest. - powiedział po kilku minutach.
- Teraz chciałbym Ci pojeździć po brzuszku takim aparatem? - zapytał.
- Dobrze! - zgodziła się Agatka. 
- Czy tata ma tu stać obok, czy pozwolimy mu usiąść, tam dalej? - zapytał dziecko lekarz.
- Niech usiądzie. - odpowiedziała.
Krzysztof przysunął aparat USG do kozetki, usiadł na taborecie lekarskim i powiedział do Agaty:
- Teraz możesz poczuć trochę zimne!
W pewnym momencie Agatka lekko się skrzywiła.
- Co się stało, coś Cię zabolało? - spytał lekarz, kiedy to zauważył.
- Nie, nie zabolało, po prostu chce mi się siusiu. Mama kazała mi się dużo napić przed wyjściem z domu. - przyznała.
- Mama bardzo dobrze zrobiła, bo jak jest dużo płynu w brzuszku, to wszystko lepiej widać! - zaśmiał się mężczyzna.
- Już zaraz kończę! Pójdziesz z tatusiem do łazienki, a ja w tym czasie zrobię opis badania i wpisze parę rzeczy do karty. - powiedział.
Janusz pomógł córce się ubrać i wyszyli z gabinetu, na korytarz, do toalety. 
Po kilku minutach wrócili. Janusz usiadł na krześle i ruchem ręki zachęcił córkę żeby usiadła mu na kolanach.
- Już wszystko dobrze? - zapytał lekarz, z uśmiechem patrząc na Agatkę.
- Tak rzeczywiście nic nie bolało, tak jak mówiła mama i tata! - roześmiała się dziewczynka.
- No widzisz, nie było tak źle! - lekarz nadal się uśmiechał. 
- Wypisałem na tej kartce nazwę maści. Smarujcie nią Agatce te miejsca, które ją szczypią, najlepiej po wieczornej kąpieli, albo po podmyciu! - zwrócił się do Janusza, podając mu kartkę.
- Ta maść jest bez recepty! - dodał.
- Gdyby nie za bardzo działała, dajcie znać, przepiszę coś innego! - zapewnił.
- Dobrze, dziękujemy! - podziękował ojciec dziecka.
- A jak czuję się Ewa? - spytał lekarz kolegę.
- Mówi, że dobrze, tylko trochę jej ciężko! - odpowiedział mąż Ewy.
- W przyszłym tygodniu ma mieć wizytę u mnie, może ją namówię i wypisze jej zwolnienie! - stwierdził Krzysiek.
- W przyszłym tygodniu oboje idziemy na dwutygodniowy urlop. Postanowiliśmy, że jak powiesz, że z ciążą wszystko dobrze, to pojedziemy chociaż na tydzień do rodziny, do Krakowa! - powiedział Janusz.
- Aha to fajnie! - ucieszył się znajomy.
- Pokaże Wam małego Wojtusia? - zaproponował Krzysztof, sięgając po telefon, leżący na biurku.
- Czy Sylwia wysyłała już Ewie zdjęcie małego? - zapytał, szukając zdjęcia w telefonie.
- Chyba nie, bo Ewa by mi raczej je pokazała. - odparł Janusz.
- O tu mam zdjęcie Wojtka! - stwierdził kładąc telefon na stoliku, tak żeby mogli je zobaczyć.
Agatka przyglądała się fotografii chłopca przez dłuższą chwilę.
- Bardzo fajny! - stwierdziła, patrząc na Krzysztofa.
- Dziękuje! - ucieszył się ojciec dziecka.
- Filip mówił, że nawet tak dużo nie płaczę. - stwierdziła Agata.
- Trochę płaczę, ale rzeczywiście na razie nie tak dużo i oby było tak dalej. - powiedział Krzysiek.
- Filip płakał więcej. - przyznał z uśmiechem.
- Ja nie mogę się już doczekać, kiedy Kacperek się urodzi! - zapewniła dziewczynka.
- Kacperek? - lekarz spojrzał na nich pytająco.
- Dziewczyny tak wybrały, a ja się do tego przychylam! - powiedział Janusz i wszyscy się roześmieli.
- Cześć! Jak się macie? - spytał Krzysztof Ewę, kiedy kilka dni później pojawiła się u niego na wizycie.
- Cześć mamy się bardzo dobrze! - zapewniła z uśmiechem Ewa, siadając na krześle.
- Jak tam Kacperek? - zainteresował się znajomy.
- O to już wiesz, że to ma być Kacperek? - zdziwiła się przyjaciółka.
- Janusz powiedział, że obie wybrałyście już imię dla małego. -  powiedział Krzysztof.
- To Agata wybrała, a my się z Januszem do tego przychylamy! - odparła kobieta.
- No chyba, że się pomyliłeś i będzie dziewczynka! - śmiała się Ewa.
- Mam nadzieję, że się nie pomyliłem! - lekarz również się zaśmiał.
- My jesteśmy ogólnie szczęśliwi, że będziemy mieli drugie dziecko. - powiedziała Ewa, a z jej oczu popłynęły łzy wzruszenia. 
- No nie płacz, nie płacz, powiedz mi jak naprawdę wygląda sytuacja? - zapytał już nie co poważniej.
- Tak jak mówiłam, bardzo dobrze! - obstawała przy swoim pacjentka. 
- Chociaż przyznam, dobrze było wczoraj i dzisiaj, pospać trochę dłużej! - odparła z uśmiechem.
- Bo od wczoraj oboje z Januszem jesteśmy na urlopie. - dodała.
- Wiem, wiem, doszły mnie słuchy! - mrugnął do niej okiem porozumiewawczo.
- Przygotuj się do badania.- poprosił.
- Zobaczymy co tam słychać u Kacperka! - zażartował lekarz.
- Faktycznie wszystko wygląda dobrze! Może zrobimy jeszcze USG? - zaproponował.
- Dobrze zróbmy! A Janusz może być przy badaniu? - zapytała kobieta.
- Jest tutaj z Tobą? - zapytał lekarz.
- Tak jest, czeka na korytarzu! - powiedziała Ewa.
- Pewnie, że może być przy badaniu, zaraz go zawołam! - uśmiechnął się mężczyzna.
Wstał, otworzył drzwi i powiedział.
- Cześć Janusz! Chodź potrzymasz żonę za rękę przy badaniu. 
- Wszystko jest dobrze, wyjeżdżajcie, spokojnie i odpoczywajcie! - powiedział z uśmiechem, gdy skończył badanie.


Proszę o komentowanie tego rozdziału lub całego dotychczas powstałego opowiadania. Zachęcam też do odwiedzania mojego bloga i czytania rozdziałów, które będą powstawać. Proszę poleć mojego bloga i opowiadanie innym np swoim znajomym. Będę wdzięczna za opinie na jego temat również na meila.

Rozdział 39